wtorek, 2 września 2014

Rozdział 7

Twarz piekła go mimo, że opłukał ją w zimnej wodzie ze studni w ogrodzie. Max szedł do szkoły zły na Emmę, za to, co mu zrobiła. Miał nadzieję, że Paweł przyjedzie już niedługo, bo miał dość tego, że nie miał z kim pogadać.
W chwile kiedy miał wejść do szkoły, usłyszał za sobą nadjeżdżające auto. Odwrócił się i zobaczył jak na parkingu zatrzymuje się, dobrze mu znane, auto Pawła.
- Siema stary! - krzyknął Paweł wychodząc z samochodu. Na jego twarzy jak zwykle gościł uśmiech.
- Siema! - odpowiedział Max podchodząc do kumpla.
- Kurde... Co ci się stało w twarz?
- Nieważne.
- Hmmm... - Paweł mimo wszystko nie odpuszczał. - Niech no pomyślę....
- Miętus, daj se na wstrzymanie. Powiedziałem przecież, że to nie ważne. - przerwał koledze coraz bardziej zdenerwowany Max. Kolega uśmiechnął się jeszcze bardziej nagle rozumiejąc co się musiało stać, jednak nic więcej nie powiedział. Chłopaki wzięli walizki z samochodu i rozmawiając o minionych wakacjach zaczęli się wspinać po schodach na ostatnie piętro.
- Dobra, to co robimy? - zapytał Paweł kiedy już wszystkie rzeczy znalazły się na swoim miejscu.
- Proponuje nic nie robienie - odparł Max rzucając się na łóżko kumpla. - Nie wierzę, że to mówię, ale cieszę się, że już jutro szkoła.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Maxem?!
- Ej. Przecież powiedziałem, że nie wierzę, że to mówię.... - Max uniósł ręce w obronnym geście. - A poza tym, ty też nie mógłbyś się doczekać szkoły będąc tu dwa dni samemu z bandą Emmy.
Paweł pokiwał głową ze zrozumieniem, ale nie odezwał się. Siedzieli tak w ciszy, aż w końcu Max wstał i spojrzał wyczekująco na kolegę.
- Idziesz na motor?
- Pytanie... - prychnął Miętus zrywając się z miejsca. - Pewnie, że idę!
***
Emma kiedy tylko wpadła do swojego pokoju, zatrzasnęła drzwi i oparła się o nie z westchnieniem. Cały czas myślała o tym, co zrobiła i z jednej strony chciała pobiec do Maxa i go przeprosić, ale z drugiej czuła, że nie powinna żałować tego, co zrobiła. W końcu on ją podle traktował prawie od początku szkoły. Wreszcie, po krótkiej chwili, odetchnęła głęboko i poszła naoliwić klapę. Kilka razy otwierała ją i zamykała żeby się upewnić, że nic nie skrzypi. Kiedy już wszystko zrobiła uśmiechnęła się do siebie z niemałą satysfakcją.
- No... Teraz mogę zająć się ostatnimi przygotowaniami do szkoły. - powiedziała do siebie pod nosem.
Emma jeszcze raz odetchnęła głęboko i zabrała się za porządkowanie szkolnych papierów, zeszytów i całej masy innych rzeczy. Kiedy skończyła zajęła się kompletowaniem swojego mundurku. Z samego dna szafy wygrzebała swoją plisowaną spódniczkę w szkocką kratę i czarno-czerwony krawat. Dobrała do tego białą bluzkę i taki komplet powiesiła na krześle. Przyjrzała się swojemu ubraniu i uśmiechnęła się lekko po d nosem myśląc o tym, jak zareagują jej przyjaciele jak ją jutro w tym zobaczą. Zerknęła na zegarek i stwierdziła, że zanim spotka się z Niką zdąży jeszcze chwilę posiedzieć na dachu.
Wspięła się na biurko i lekko uchyliła klapę i rozejrzała się czy jest pusto. Nie widząc nikogo otworzyła szerzej właz i wyszła na dach.
~*~
DOBRAAA!!! Wiem wiem mówiłam, że dodam więcej i szybciej, ale....
Zaszły niespodziewane komplikacje (zepsuł mi się laptop/ładowarka)
Wiem, ze rozdział krótki i też mi się to nie podoba, ale nie wiedziałam jak ten rozdział pociągnąć dalej..... :P
Jutro powinnam znaleźdź czas i wtedy dodam 8. i 9. rozdział. (A JAK NIE, TO BĘDZIECIE MOGŁY MNIE POWIESIĆ) 

MAM DO WAS PROŚBĘ!
Jak znajdziecie jakieś błędy (JAKIEKOLWIEK) coś się nie będzie zgadzać w fabule, albo zauważycie że zjadłam jakieś słowo lub literę, to piszcie mi o tym komentarzach,a ja będę się starała to poprawić.... :P