czwartek, 27 listopada 2014

Rozdział 9

Nie zastanawiając się długo wróciła do pokoju. Dopiero kiedy usiadła na łóżku odetchnęła z ulgą.
-Na pewno mnie nie zauważył.... Nie mógł mnie zauważyć.... - powtarzała sobie w kółko. Z rozmyślań wyrwało ją pukanie do drzwi. Myśląc, że to Rachel albo Nika, krzyknęła tylko krótkie "Otwarte!" i podeszła do jednego z regałów poszukać jakiejś ciekawej lektury na wieczór.
-Gdzie się podziewałaś całe moje życie???
Emma ze zdziwieniem popatrzyła na Cartera, który z uśmiechem zamykał właśnie drzwi do jej pokoju.
-Ukrywałam się w jaskini trollów... - odparła po czym także się uśmiechnęła, bo przypomniało jej się, że kiedyś się tak witali po dłuższej przewie.
-Pamiętasz!!! - krzyknął Carter i wziął zaskoczoną dziewczynę na ręce. - Już się bałem, że zapomniałaś. A teraz tak serio.... Gdzie się podziewałaś???
-No... Umaxaapotemnadachu... - wybełkotała Mi rumieniąc się lekko.
-Mi proszę, mów wyraźnie. No chyba, że masz wylew.... Masz wylew?
-Nie! - Emma westchnęła i opuściła ramiona. - Byłam u Maxa, a potem wróciłam do siebie i znalazłam taką klapę w suficie i okazało się, że to wyjście na dach i trochę sobie tam posiedziałam i...
-BYŁAŚ U MAXA?!?!?! - Carter wytrzeszczył oczy ze zdumienia. - Po jaką cholerę szłaś do tej gnidy?!
-Nie nazywaj go tak! - dziewczyna zdenerwowała się na przyjaciela. Kurcze z tego wszystkiego, co mu powiedziała on przyswoił tylko to?! Niewiarygodne.
- Bronisz go?! - zdziwił się chłopak.
-Nie. Nie bronię go. Po prostu.... Wiem o nim coś, czego ty nie wiesz, ba! Czego chyba nikt nie wie.
- No niby, co takiego ciekawego o nim wiesz??? - zapytał z kpiną w głosie.
-To, że jest bardzo opiekuńczy i troskliwy i.... i nieśmiały...
Carter popatrzył na przyjaciółkę z niedowierzaniem. Jak ona mogła tak mówić o kimś pokroju Maxa. Ona! Ta, która była przez niego upokarzana od początku szkoły.
- Nie wierze... - powiedział jakby do siebie kręcąc głową ze zrezygnowaniem.
- To uwierz! - krzyknęła Emm. - Wiesz co??? Miałam nadzieję, że jako mój przyjaciel.... Zrozumiesz mnie.... Czy coś.
W czach dziewczyny pojawiły się łzy. Nie chcąc żeby Carter widział ją płaczącą odwróciła się do niego plecami.
-Carter było by lepiej gdybyś wyszedł.
- No to.... Cześć i czołem - kluski z rosołem.
Usłyszała najpierw lekkie westchnienie, a potem zgrzyt zamykanych drzwi. Teraz już nie hamowała łez. Nie tak miała wyglądać ta rozmowa.
- Czołem, cześć nie daj się zjeść.* - powiedziała cicho po czym położyła się na łóżku i szybko zasnęła.
***
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Miętusem?! - Max nie mógł powstrzymać śmiechu widząc jak jego kumpel wkłada sobie paluszki do nosa i udaje tygrysa szablastozębnego. To było dziwne. Nawet jak na Pawła.
-Jestem Diego. No wiesz... ten z Epoki Lodowcowej....
- A Diego nie był przypadkiem ładny??? - zapytał ironicznie Max.
- Możliwe, ale ty i tak masz gorzej, bo jesteś Sid. A Sid był głupi i śmierdział - odgryzł się Paweł.
- Taaa.... Tylko, że Sida i tak wszyscy lubili - zaśmiał się chłopak i klepnął przyjaciela w plecy. Miętus spojrzał na kolegę spod zmrużonych powiek po czym rzucił się na niego niczym tygrys na swoją ofiarę. Chłopcy zaczęli się tarzać po podłodze i okładać pięściami.
-Ej dobra, stop. STOP! - krzyknął w końcu Max próbując wydostać się z uścisku kolegi. Miętus jeszcze przez chwilę trzymał kumpla, jednak puścił kiedy ten zagroził, że rozwali mu ścigacza.
- Nie zrobił byś tego, prawda??? -zapytał Paweł z lekką niepewnością w głosie.
- No coś ty - zapewnił go Max. - Aż tak mnie nie pogibało....
-"Aż tak" to bardzo dobre określenie....
- Zamknij się i włącz jakiś fajny film - Paweł osiągał się, ale kiedy dostał poduszką w głowę, wstał i mrucząc coś o byciu przydupasem poszedł włączyć laptopa. Max w tym czasie napisał sms'a do siostry i zdjął koszulkę.
- Co to? Striptiz? - zaśmiał się Miętus kiedy zobaczył rozbierającego się Maxa. - mogłeś uprzedzić to wziąłbym kamerę.
-Jeśli chcesz tu dziś zostać na noc to się zamknij - odpowiedział sadowiąc się wygodnie na łóżku. - O i podaj chipsy.... Przydupasie.
- Pieprz się ruska gnido - odparł Paweł.
- Chciałbym, ale nie mam z kim - powiedział z udawanym smutkiem Max. - A teraz serio stul twarz i oglądamy.
Miętus burknął jeszcze coś pod nosem po czym usiadł obok przyjaciela z wielką miską chipsów i zapatrzył się w ekran. Max natomiast, zamiast skupiać się na filmie, zaczął myśleć o pewnej szatynce. W końcu jednak uległ urokowi Michelle.
-------------------------------------
*Czołem, cześć nie daj się zjeść - wzięte z książki "Nigdy Nie Gasną" Alexandry Bracken :D
~*~
No więc.... Wiem jestem ZUa..... Miałam dodać wcześniej, ale jakoś tak wyszło... :P
KOMENTUJCIE proszę to trochę pomaga.... :D
Tylko proszę nie hejtować za tą Epokę Lodowcową :P
Możecie mnie zabić za taką ilość Maxa, ale nie mam co do niego weny... :/
Dedyk dla Iwci za to, że..... Dobra nwm za co ale masz :*



sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 8

!!!KOMENTUJCIE PROSZĘ!!!
~*~
Jechał szybko.
 Jak zwykle bez kasku. Przed sobą widział tylko tył pędzącego kolegi.
 Droga była pusta.
Jego kumpel jechał na ścigaczu, ale on wolał czoppery.
Bawili się trochę. Raz jeden wyprzedzał drugiego tylko po to, żeby zaraz znowu dać się wyprzedzić. W końcu Maxowi się to znudziło i przyspieszył ostro wyprzedzając przyjaciela. Jechał jeszcze chwilę, po czym zatrzymał się na poboczu, żeby zaczekać na Pawła.
- Stary.... Co to było?! - zapytał Miętus kiedy tylko zatrzymał się koło swojego kumpla.
- Nic. - odparł spokojnie Max. Paweł patrzył chwilę w milczeniu na kupla, którego wyraźnie coś gryzło.
- Dobra, teraz bez wykrętów..... o co chodzi?
- O nic... Po prostu.... Jejku, po prostu siedziałem w szkole sam z Emmą przez ostatnie dwa dni i mam już dosyć, a rok szkolny się jeszcze nie zaczął.....
Miętus zaczął się śmiać. Max najpierw popatrzył na niego groźnie, ale chwilę później sam zaczął się śmiać zdając sobie sprawę, jak żałośnie to zabrzmiało.
- Wiesz, co? - wykrztusił w końcu Paweł. - Mam wrażenie, że ty coś do niej czujesz....
Max popatrzył na kumpla jak na wariata. Widząc jednak, ze ten nie żartuje, momentalnie spoważniał.
-Miętus.... Ja wiem, że ty żyjesz w totalnie innym świecie, ale... myślę, że powinieneś uświadomić sobie jedno: JA, NIGDY nie będę czuł do Emmy NIC poza NIENAWIŚCIĄ.
Paweł patrzył chwilę oniemiały na przyjaciela. W końcu machnął ręką jakby odpędzał natrętną muchę. - Dobra, nieważne. Wracamy?
***
Kiedy tylko wyszła na dach owionął ją chłodny wiatr. Wzdrygnęła się lekko, jednak nie zamierzała wracać do pokoju po sweter. Podeszła do krawędzi dachu i ostrożnie spojrzała w dół. Jakiś samochód właśnie wjeżdżał na szkolny parking. No tak, jutro pierwszy dzień szkoły, dzisiaj zaczną się wszyscy zjeżdżać. Emma patrzyła jak jakieś dzieciaki, prawdopodobnie pierwszaki, żegnają się z rodzicami i wbiegają do szkoły. Nagle poczuła, że po jej policzku spływa łza. Otarła ją z wściekłością, ale po niej opłynęła następna. I jeszcze jedna. Dziewczyna usiadła na krawędzi dachu i zaczęła płakać.
Nagle usłyszała ryk dwóch silników. Ostrożnie podniosła się i wytarła policzki. Odsunęła się kawałek. Patrząc w dól zobaczyła Miętusa i Maxa zsiadających z motorów. Paweł miał zwykłego ścigacza, a Max... O BOŻE!!! On ma czoppera!!! Mi głośno wciągnęła powietrze. Nagle Max popatrzył w górę, dokładnie w to miejsce gdzie stała. Emma cofnęła się szybko z walącym sercem. Czy to możliwe, że ją zobaczył? Dziewczyna powoli wciągnęła i wypuściła powietrze. Policzyła do pięćdziesięciu i ostrożnie wyjrzała zza krawędzi. Podjazd był pusty.
***
Wracając do szkoły jechali cały czas obok siebie. Myśli Maxa mimo zapewnień, że Emma w żaden sposób go nie interesuje, wciąż krążyły wokół tej dziewczyny i tego, co się dziś stało. Bardzo chciał z nią pogadać i wszystko wyjaśnić.
Kiedy dojechali pod szkołę żaden się nie odzywał. Max patrzył jak jakieś pierwszaki biegają przed wejściem i z irytacją przewrócił oczami. Popatrzył na kolegę, który jakby wyczuwając co chodzi Maxowi po głowie, popatrzył na niego i uśmiechnął się tajemniczo. Nagle Max poczuł, że ktoś go obserwuje. Rozejrzał się dookoła, ale nikogo poza Miętusem nie było. Wtedy spojrzał w górę i zauważył jak ktoś się szybko chowa.
- Co jest stary? - zapytał Paweł widząc minę kolegi.
- Co? Nie... nic... - Max potrząsnął głową. -Wydawało mi się, że ktoś na nas patrzył z dachu.
- Z dachu??? Przecież tylko my wiemy jak się tam dostać.
- No właśnie. Dobra chodź do pokoju.
~*~
TAK WIEM, JEDYNE O CZYM TERAZ MARZYCIE, TO MNIE ZABIĆ.  Nie ukrywam, że mi się należy, jednakże jeżeli zostałabym przez was zabita to już w ogóle nic bym nie dodała... :P
Co się tyczy tego rozdziału.... Jest w choj krótki, bo.... bo tak. I jest mi z tegoż powodu OGROMNIE przykro.  NAPRAWDĘ!!!
Jeszcze raz bardzo proszę o komentowanie i wgl..... Żebym wiedziała, że jednak ciągle ktoś to czyta.... :P
Pozdrawiam i dedykuję wszystkim, którzy czekali. KOCHAM WAS :*

wtorek, 2 września 2014

Rozdział 7

Twarz piekła go mimo, że opłukał ją w zimnej wodzie ze studni w ogrodzie. Max szedł do szkoły zły na Emmę, za to, co mu zrobiła. Miał nadzieję, że Paweł przyjedzie już niedługo, bo miał dość tego, że nie miał z kim pogadać.
W chwile kiedy miał wejść do szkoły, usłyszał za sobą nadjeżdżające auto. Odwrócił się i zobaczył jak na parkingu zatrzymuje się, dobrze mu znane, auto Pawła.
- Siema stary! - krzyknął Paweł wychodząc z samochodu. Na jego twarzy jak zwykle gościł uśmiech.
- Siema! - odpowiedział Max podchodząc do kumpla.
- Kurde... Co ci się stało w twarz?
- Nieważne.
- Hmmm... - Paweł mimo wszystko nie odpuszczał. - Niech no pomyślę....
- Miętus, daj se na wstrzymanie. Powiedziałem przecież, że to nie ważne. - przerwał koledze coraz bardziej zdenerwowany Max. Kolega uśmiechnął się jeszcze bardziej nagle rozumiejąc co się musiało stać, jednak nic więcej nie powiedział. Chłopaki wzięli walizki z samochodu i rozmawiając o minionych wakacjach zaczęli się wspinać po schodach na ostatnie piętro.
- Dobra, to co robimy? - zapytał Paweł kiedy już wszystkie rzeczy znalazły się na swoim miejscu.
- Proponuje nic nie robienie - odparł Max rzucając się na łóżko kumpla. - Nie wierzę, że to mówię, ale cieszę się, że już jutro szkoła.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Maxem?!
- Ej. Przecież powiedziałem, że nie wierzę, że to mówię.... - Max uniósł ręce w obronnym geście. - A poza tym, ty też nie mógłbyś się doczekać szkoły będąc tu dwa dni samemu z bandą Emmy.
Paweł pokiwał głową ze zrozumieniem, ale nie odezwał się. Siedzieli tak w ciszy, aż w końcu Max wstał i spojrzał wyczekująco na kolegę.
- Idziesz na motor?
- Pytanie... - prychnął Miętus zrywając się z miejsca. - Pewnie, że idę!
***
Emma kiedy tylko wpadła do swojego pokoju, zatrzasnęła drzwi i oparła się o nie z westchnieniem. Cały czas myślała o tym, co zrobiła i z jednej strony chciała pobiec do Maxa i go przeprosić, ale z drugiej czuła, że nie powinna żałować tego, co zrobiła. W końcu on ją podle traktował prawie od początku szkoły. Wreszcie, po krótkiej chwili, odetchnęła głęboko i poszła naoliwić klapę. Kilka razy otwierała ją i zamykała żeby się upewnić, że nic nie skrzypi. Kiedy już wszystko zrobiła uśmiechnęła się do siebie z niemałą satysfakcją.
- No... Teraz mogę zająć się ostatnimi przygotowaniami do szkoły. - powiedziała do siebie pod nosem.
Emma jeszcze raz odetchnęła głęboko i zabrała się za porządkowanie szkolnych papierów, zeszytów i całej masy innych rzeczy. Kiedy skończyła zajęła się kompletowaniem swojego mundurku. Z samego dna szafy wygrzebała swoją plisowaną spódniczkę w szkocką kratę i czarno-czerwony krawat. Dobrała do tego białą bluzkę i taki komplet powiesiła na krześle. Przyjrzała się swojemu ubraniu i uśmiechnęła się lekko po d nosem myśląc o tym, jak zareagują jej przyjaciele jak ją jutro w tym zobaczą. Zerknęła na zegarek i stwierdziła, że zanim spotka się z Niką zdąży jeszcze chwilę posiedzieć na dachu.
Wspięła się na biurko i lekko uchyliła klapę i rozejrzała się czy jest pusto. Nie widząc nikogo otworzyła szerzej właz i wyszła na dach.
~*~
DOBRAAA!!! Wiem wiem mówiłam, że dodam więcej i szybciej, ale....
Zaszły niespodziewane komplikacje (zepsuł mi się laptop/ładowarka)
Wiem, ze rozdział krótki i też mi się to nie podoba, ale nie wiedziałam jak ten rozdział pociągnąć dalej..... :P
Jutro powinnam znaleźdź czas i wtedy dodam 8. i 9. rozdział. (A JAK NIE, TO BĘDZIECIE MOGŁY MNIE POWIESIĆ) 

MAM DO WAS PROŚBĘ!
Jak znajdziecie jakieś błędy (JAKIEKOLWIEK) coś się nie będzie zgadzać w fabule, albo zauważycie że zjadłam jakieś słowo lub literę, to piszcie mi o tym komentarzach,a ja będę się starała to poprawić.... :P




poniedziałek, 14 lipca 2014

Ogłoszenia (nie)parafialne

Dzień dobry, Cześć i Czołem.... 
Pytacie skąd się wziąłem?
Jestem wesoły Romek....

No a tak serio, to piszę, ponieważ chcę was wszystkich tu zgromadzonych poinformować, gdyż iż ponieważ i że... następny rozdział będzie dopiero w sierpniu, bo jestem taki sam. jak palec albo coś tam...
Nie no trochę powagi ludzie... Mówimy tu o poważnych sprawach... No. Jak już wcześniej wspomniałam, zanim mi przerwał mój zryty musk.... kolejny rozdział będzie dopiero w sierpniuuu, bo jadę niedługo na Jarocin, a zaraz potem na kolonie do Wisły. No i wracam dopiero 30.07. Tak tak wiem.... nie płaczcie... wrócę do was na pewno i od razu wstawię rozdział z numerem 7.
Od razu uprzedzam, że w sierpniu znów wyjeżdżam na dwa tygodnie licząc od 10.08..... 
Ale spokojnie.... Wszystko jest pod kontrolom.... Jak wrócę już na stałe to postaram się dodać jeszcze dwa rozdziały, jeden po drugim. 
łoł łoł łoł.... alech sie rozpisała.... 
Dobra, mam nadzieję, że mi wybaczycie i wgl i miłych wakacji i się trzymajcie i nie puszczajcie i jak chcecie to możecie... załatwić mi jakiegoś dobrego psychiatre, bo ten ostatni to się jakoś tak nie sprawdził do końca.... Chyba.  :*

Żegnam was,
Już wiem
Nie załatwię wszystkich pilnych spraw....
Idę sam, właśnie tam.
Gdzie czekają mnie.... 
Tam lizaków kilka mam...  :P

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 6

Postanowiła,że najpierw odda Maxowi jego własność, a potem pójdzie po smar do zawiasów, żeby naoliwić klapę. Z każdym krokiem, który zbliżał ją do pokoju chłopaka, zwalniała. W końcu zatrzymała się i oparła o ścianę.
-Co się ze mną dzieję? - szepnęła cicho. Odetchnęła głęboko kilka razy, oderwała się od ściany i nie pukając weszła do pokoju Maxa. Nagle zastygła, zdając sobie sprawę, co właściwie przed chwilą zrobiła.
-Co do kurw... - krzyknął właściciel pokoju wychodząc z łazienki w ręczniku przepasanym na biodrach. Na widok Emmy zaniemówił - O... to ty... Po co przyszłaś?
-Ja.. ja.. - Mi nie mogła się wysłowić. Spuściła wzrok na podłogę żeby się trochę uspokoić. - Przyniosłam ci twoją koszulkę, bo chyba o niej zapomniałeś.
Szybko podała mu bluzkę, kątem oka zobaczyła, że chłopak przygląda jej się z rozbawieniem. Zdenerwowała się i nic więcej nie mówiąc wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Ej! - usłyszała za sobą. - Poczekaj chwilę!
-Nie! - krzyknęła szatynka i nie zwalniając kroku ruszyła w stronę wyjścia ze szkoły. Nie dbała o to, po co chłopak ją wołał. Szybko poszła do ogrodu, gdzie stała stara szopa. Mi miała nadzieję, że znajdzie tam smar do zawiasów. Poczuła ulgę, kiedy znalazła to szybciej niż się spodziewała. Kiedy wyszła z szopy, wpadła na kogoś i się przewróciła.
-Przepraszam, naprawdę, nie chciałam.... - zaczęła się szybko tłumaczyć, myśląc, że to szkolny ogrodnik. Jednak kiedy spojrzała w górę zamilkła. Stał nad nią Max,na szczęście już ubrany, widać było po nim, że z trudem powstrzymuje śmiech. W końcu dał sobie spokój i wybuchnął głośnym śmiechem. Nie podobało jej się to, więc szybko wstała i ruszyła w stronę szkoły.
- Ej! Poczekaj! - zawołał wciąż się śmiejąc. - Emma, kurde! Chce pogadać!
-Nie mamy o czym gadać, więc daruj sobie! - krzyknęła Mi, ale się zatrzymała i czekała aż chłopak ją dogoni. - Czego chcesz???
- Już mówiłem... Chcę pogadać.
- Niby o czym?
- O tym, co się stało wczoraj u ciebie...
- Max, ja nie chcę o tym mówić - przerwała chłopakowi. - I najlepiej będzie jak o tym zapomnimy. A teraz wybacz, ale trochę się spieszę...
Wyminęła lekko osłupiałego chłopaka i mocno trzymając smar ruszyła do szkoły.
Kiedy go mijała, zauważył, że Emma trzyma w rękach smar do zawiasów. Trochę go to zdziwiło, no bo w końcu po co jej to. Nie myśląc wiele pobiegł za dziewczyną.
- Po co ci ten smar? - zapytał idąc tyłem, żeby móc widzieć twarz dziewczyny.
- Nie twój zasrany interes! - krzyknęła zdenerwowana i niechcący trysnęła mu smarem w twarz. Chłopak krzyknął z bólu łapiąc się za twarz, a przestraszona dziewczyna pobiegła do szkoły.
~*~
Przepraszam, że nie pisałam nic przez cały czerwiec, ale miałam dużo spraw na głowie....
Kolejne przepraszam, za taki krótki rozdział, ale nie mam weny, a obiecałam, że coś wrzucę....
Następny rozdział będzie dłuższy. Obiecuję. :)
Tak w ogóle to miłych i słonecznych wakacji wszystkim życzę. :)
Na koniec: dedykacje ;)
Więc, dedykuję ten strrrrasznie krótki rozdział Chomewie, Iwonie, Julci.... i całej reszcie czytającym :P

piątek, 30 maja 2014

Rozdział 5

Szybko wrócił do swojego pokoju i z westchnieniem opadł na łóżko. Myślał o tym co się stało u niej w pokoju, o tym jak się czuł w jej towarzystwie przez ten krótki czas. Pomyślał, że chciałby żeby tak między nimi było już zawsze, ale szybko odepchnął od siebie tę myśl i zły na siebie, że coś takiego w ogóle mogło mu przyjść do głowy, poszedł się umyć.
Po 20 minutach, wyszedł i bez zbędnych ceregieli położył się na łóżku, po czym od razu zasnął.
***
Kiedy Emma się obudziła, pierwszym co poczuła to ostry ból głowy. Skrzywiła się lekko wstając z łóżka. Popatrzyła na zegarek, było po 10. Brunetka jęknęła cicho, uświadamiając sobie, że właśnie przepadło jej śniadanie. Starając się nie myśleć za wiele, poszła do łazienki i wzięła długi prysznic. Kiedy przeglądała się w lustrze, zauważyła dość długie, ale płytkie rozcięcie na policzku. Zmarszczyła czoło zastanawiając się skąd ono się wzięło i wtedy zauważyła jeszcze jedną niepokojącą rzecz. Obok jej łóżka leżała czyjaś koszulka, podniosła ją i wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia. To była koszulka Maxa... W dodatku z plamą krwi. Lekko zdezorientowana dziewczyna usiadła na łóżku i myślała o tym, co się wczoraj wydarzyło.
W końcu przypomniała sobie jak Carter ją przyprowadził, w nocy, do pokoju i to jak zdenerwowana rozbiła jedną z butelek jakiegoś taniego alkoholu. Potem bawiła się jednym z kawałków szkła i tak rozcięła sobie policzek. Przypomniała sobie jeszcze, że Max był w jej pokoju i, że normalnie ze sobą rozmawiali, jednak nie mogła sobie więcej szczegółów.
Z westchnieniem wstała i  ubrała się. Nagle przypomniała sobie, ze miała coś sprawdzić. Popatrzyła na sufit i po chwili znalazła to, czego szukała. Stanęła na biurku i przyjrzała się uważniej kwadratowi, który zauważyła wczoraj w nocy. Emm zaczęła się zastanawiać, do czego to może służyć. Po dłuższej chwili zrozumiała, że jest to wyjście na dach! Dziewczyna pisnęła z radości. Przez całe pięć lat, które tu mieszkała, marzyła o tym, żeby móc wyjść na dach. Teraz okazało się, że miała tę możliwość cały czas. Brunetka pchnęła klapę, która (o dziwo) ustąpiła z głośnym skrzypnięciem i wyjrzała przez otwór. Chłodny wiatr owionął jej twarz. Emma podciągnęła się na rękach i już po chwili stała na dachu. Szczęśliwsza niż kiedykolwiek zaczęła się przechadzać po całym zadaszeniu budynku. Po pewnym czasie wróciła do pokoju. Skrzywiła się kiedy zamykając klapę, ta głośno zaskrzypiała.
***
Obudził się dość wcześnie. Na początku chciał iść pobiegać, ale w końcu zrezygnował. Leżał cały czas na łóżku i zastanawiał się, co teraz może robić Emma. Zważywszy an jej nocny stan, to pewnie jeszcze śpi. Uśmiechnął się lekko na wspomnienie widoku roześmianej Emmy w jego ramionach. Leżał tak jeszcze chwilę myśląc o brunetce, jednak po chwili zerwał się i z palcami wplecionymi we włosy zaczął nerwowo chodzić po pokoju.
-Kurwa, kurwa, kurwa... - mamrotał cały czas pod nosem. Był na zły na siebie za takie myśli. Przecież to jest Emma. Emma West, a on jej nienawidził. Zresztą, ona jego też nie. Nie wiedział, dlaczego tak bardzo się przejmują tą dziewczyną, ale wiedział jak to zmienić. Na jego twarzy powoli pojawił się chytry uśmiech, taki jaki zawsze miał kiedy miał jakiś plan dokuczenia komuś.
***
-Emma!!! - usłyszała krzyk swojej przyjaciółki, która właśnie weszła do jej pokoju.
-Tu jestem! - odkrzyknęła i otworzyła drzwi jej tajnego pokoju. - Czemu tak się drzesz?
-Carter się o ciebie martwił, no ale sam nie mógł przyjść sprawdzić jak się czujesz, bo.. - urwała wytrzeszczając oczy na policzek Emm. - Mi, co ci się stało?!
Emma skrzywiła się nieznacznie, ale nic nie odpowiedziała. Przez chwilę chciała opowiedzieć Nice o tym, co się stało w nocy, ale w końcu zrezygnowała wyobrażając sobie reakcję przyjaciółki.
-Przecięłam się w nocy - odparła w końcu, lekceważąco machając ręką. - Możesz przekazać Carterowi i Rachel, że ze mną wszystko w porządku. Sama bym do nich poszła, ale z tego, co pamiętam, to ona wypiła więcej ode mnie, prawda?
-Noo... - Nika uśmiechnęła się na wspomnienie pijanej Rachel. - Dobra to pójdę im powiedzieć... Spotkamy się później?
-Tak, ale najpierw też muszę coś załatwić - Nika wyszła, Emma patrzyła chwile na drzwi, po czym włożyła stare trampki i też wyszła z pokoju, zabierając ze sobą koszulkę pewnego blondyna.
~*~
Przepraszam, że taki krótki i, że Maxa tak mało, ale wena pojawia się wtedy kiedy nie trzeba... :/
Dedykuję Chomewie <3 i wszystkim tym, którzy to czytają :D 
Nie wiem kiedy następny rozdział, ale na pewno w czerwcu :P

wtorek, 20 maja 2014

Rozdział 4

Kiedy podszedł do ukrytych drzwi usłyszał cichy szloch. Wachał się tylko chwilę. Otworzył drzwi i zamarł z wrażenia.
Na środku pokoju siedziała zapłakana brunetka, a z jej prawego policzka kapała krew. Max szybko podszedł do dziewczyny, lekko przerażony rozejrzał się wokół i zobaczył rozbitą butelkę po jakimś alkoholu.
-Nie dość, że wraca niewiadomo skąd pijana, to jeszcze w pokoju chce pić - prychnął pod nosem. - Emma...
Na dźwięk jego głosu lekko podskoczyła. Spojrzała w jego stronę. Teraz dopiero zauważył, że ma bardzo zapuchnięte oczy.
-Co ci się do cholery stało? - zapytał klękając naprzeciw dziewczyny.
-Nie... nie wiem... - łkała cicho. - Po... po prostu.... wkurz.... wku... wkurzy.... - widząc, że Emma nie może się uspokoić przytulił ją.
-Ciiiiicho.... spokojnie - szeptał jej do ucha. - Już wszystko w porządku...
Czuł, że oddech brunetki powoli się wyrównuje, ale mimo to jej nie puszczał. W pewnym momencie wziął ją na ręce i zaniósł do łazienki. Posadził ją na koszu z bielizną i zaczął szukać apteczki, kiedy w końcu ją znalazł wziął wodę utlenioną i zaczął przemywać ranę Emmy.
***
-Ałaaa.... - syknęła kiedy wacik dotknął jej policzka. No, ale przynajmniej to ją trochę otrzeźwiło.
-Przepraszam, staram się być delikatny - usłyszała lekko speszony głos Maxa. Jak to się właściwie stało, że on tu jest???
-To może teraz wyjaśnisz mi coś ty zrobiła, że masz taką szramę na policzku... - z rozmyślań wyrwał ją głos blondyna. Popatrzyła mu w oczy. Czuła się głupio, że to właśnie on widział ją w takim stanie.
- No bo... wkurzyłam się trochę i.... - Emma wypuściła głośno powietrze. - Nie wiem, może to przez to, że tyle wypiłam... Bo zaczęłam myśleć o tobie... i o mnie... Noooo o tym, co się dziś stało nad jeziorem...
Przerwała widząc jak chłopak gwałtownie wstaje i zaczyna nerwowo chodzić po łazience. Emma niepewnie wstała i chciała iść się położyć, jednak kiedy tylko zrobiła pierwszy krok zachwiała się niebezpiecznie. W ostatniej chwili udało jej się odzyskać równowagę. Po chwili dopiero zorientowała się, że złapała się Maxa.
-Ty może lepiej nigdzie sama nie chodź, bo sobie ząbki wybijesz - zakpił biorąc ją znowu na ręce. W jego oczach dostrzegła błysk rozbawienia.
-Rzeczywiście, bardzo zabawne... - burknęła naburmuszona. - Ej.. a jak to się właściwie stało, że ty się tu znalazłeś? Bo z tego co ja pamiętam, to przyszłam tu z Carterem, a nie z tobą....
-Noooo.... - ucieszyła się w duchu widząc zmieszanie na twarzy chłopaka, które zniknęło równie szybko jak się pojawiło. - Nie mogłem spać, więc łaziłem po korytarzu i jak przechodziłem obok twoich drzwi to usłyszałem szloch. No to wszedłem sprawdzić, co się stało takiej sierocie jak ty.
To ostatnie zdanie wypowiedział ze swoim ironicznym uśmieszkiem. Emma mimowolnie się zaśmiała, czego bardzo szybko pożałowała. Rana na policzku, która do tej pory zdążyła się już lekko zasklepić, znów się otwarła i brunetka poczuła jak po szyi leci jej ciepła strużka krwi.
-Cholera! - krzyknął blondyn. Dziewczyna obserwowała go jak, po położeniu jej na łóżku, ściągał swoją koszulkę, na której była mała plama krwi, odsłaniając pięknie wyrzeźbiony kaloryfer. Poczuła, że na jej twarz wypływa rumieniec. Chłopak jakby wyczuł na sobie jej wzrok, bo podniósł głowę i ich spojrzenia się spotkały. Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu. W końcu Max spuścił wzrok.
-Lepiej idź już spać - powiedział cicho i skierował się w stronę wyjścia.
-Max... - dziewczyna wyciągnęła rękę jakby chciała go zatrzymać. Odwrócił się ze zdziwieniem. - Ja.. dziękuje.
-Nie dziękuj - odparł. - Po prostu następnym razem uważaj na siebie.
Wyszedł. Emma wypuściła głośno powietrze. Położyła się na plecach i wpatrywała w sufit. Nie umiała zasnąć. W pewnym momencie zauważyła równy kwadrat na suficie nad jej biurkiem. Chciała wstać i zobaczyć, co to takiego, ale wtedy poczuła się strasznie zmęczona.
-Jutro to sprawdzę - powiedziała do siebie i zasnęła.
Śniła o Maxie.
~*~
Rozdział krótki, ale jest. Dodaję na specjalną prośbę Julki i Iwony, żeby się już na mnie nie fochały.
Oczywiście znów dedykacja dla nich, bo... bo mnie dokarmiają :P
Mam nadzieję, że następny rozdział będzie dłuższy, ale nie wiem kiedy dodam, dlatego proszę o cierpliwość. :)
Mam też nadzieję, że czyta to ktoś jeszcze oprócz Wyżej wymienionych i kilku innych moich koleżanek. 

poniedziałek, 19 maja 2014

Rozdział 3

Echo kroków, dwóch biegnących dziewczyn, głośno niosło się po ścianach pustej szkoły. W końcu zbiegły na drugie piętro i Emma zwolniła starając się uspokoić oddech. Nika wolała jednak jak najszybciej przywitać się z przyjaciółmi.
-Rachel! Carter! - krzyczała biegnąc w  stronę otwartych drzwi jednego z pokoi. Po chwili obie dziewczyny ujrzały głowę pięknej blondynki. Emma uśmiechnęła się na ten widok i przyspieszyła, by z impetem wparować do pokoju. Jednak wbiegła trochę za szybko i potknęła się o jedno z pudeł stojących na środku pokoju.
-Aaaaa! - pisnęła, gwałtownie machając rękami chcąc w ten sposób uchronić się przed upadkiem. Mimo jej starań nie udało jej się utrzymać równowagi, wywaliłaby się twarzą na ziemię gdyby nie silne ramiona przyjaciela, który złapał ją mocno i uniósł lekko nad ziemię.
-Uważaj mała - powiedział ze śmiechem. - Jeszcze się rok szkolny nie zaczął, a ty już szukasz guza.... Nawet nie chcę wiedzieć, co będzie w trakcie szkoły.
-Po pierwsze- nie jestem mała, a po drugie- wcale nie szukam guza, to on szuka mnie.... -odparła brunetka wyswobadzając się z mocnego uścisku chłopaka.
Nagle poczuła, że znów traci grunt pod nogami. Okazało się, że to Rachel wpadła na nią z nieskrywaną radością.
-Emma! Tak się cieszę, że cię widzę. Tyle mam ci do powiedzenia! - krzyczała blondynka wciąż tuląc przyjaciółkę.
Carter i Rachel przywitali jeszcze Nikę, po czym  cała czwórka zagłębiła się w rozmowę o minionych wakacjach. W pewnym momencie Nika wpadła na pomysł, żeby uczcić wspólne spotkanie. Pozostała trójka chętnie przystała na ten pomysł. Poszli jeszcze tylko z Emmą do jej pokoju po jakiś alkohol i wyszli ze szkoły. Siedzieli na starym placu zabaw popijając Jacka Danielsa i wspominając dawne czasy.
-A właśnie... Zapomnielibyśmy.... - Carter nagle wstał patrząc znacząco na Rachel.
-Chodzi o to, że.. - podjęła blondynka. - Chodzi o to, że ja i Carter jesteśmy parą....
Emma i Nika jednocześnie wytrzeszczyły oczy ze zdumienia. Rudowłosa zaczęła piszczeć i skakać ze szczęścia razem z Rachel. Brunetka zamyśliła się, cieszyła się, że ta dwójka jest razem. Już od jakiegoś czasu uważała, że oni powinni zostać parą. Teraz jednak zamiast cieszyć się szczęściem przyjaciół, czuła smutek i sama do końca nie wiedziała dlaczego.
-Emm, nie cieszysz się? - podniosła wzrok i zobaczyła, że Carter przygląda jej się z dziwnym wyrazem twarzy, a dziewczyn nigdzie nie ma. - Jeśli szukasz dziewczyn to poszły po coś do żarcia.
Patrzyła jak chłopak wstaje i odchodzi kawałek dalej. Podeszła do niego cicho.
-Cieszę się... - odpowiedziała na zadane wcześniej pytanie, nie patrząc na przyjaciela. - Tylko, że... Teraz pewnie nic nie będzie już takie jak dawniej, no bo wiesz... wy jesteście teraz razem i będziecie pewnie chcieli spędzać więcej czasu tylko we dwoje i...... - tu głos jej się lekko załamał, a Carter czule objął ją ramieniem.
-Jeśli myślisz, że o tobie zapomnimy, to od razu wybił to sobie z głowy - powiedział cicho. - Tak łatwo się nas nie pozbędziesz mała....
-Nie jestem mała - odparła i stanęła na palcach wyciągając przy tym szyję chcąc zrównać się z szatynem. Ten widząc co robi jego przyjaciółka parsknął śmiechem. Po chwili oboje śmiali się z siebie nawzajem.
Kiedy w końcu wróciły dziewczyny, z całym zapasem jedzenia i butelką whisky, zastały Emmę i Cartera tarzających się po ziemi i krzyczących coś do siebie. Popatrzyły na siebie znacząco i postanowiły rozdzielić dwójkę bawiących się przyjaciół.
-Hej Mi, zostaw go, bo jeszcze krzywdę mu zrobisz - zawołała wesoło Nika widząc jak brunetka wykręciła rękę chłopaka za jego plecami. Emma i Carter szybko podnieśli się z ziemi i z głupimi uśmiechami podeszli do dziewczyn.
-Czy wy kiedykolwiek dorośniecie? - zapytała Rachel kręcąc głową z rezygnacją.
-Nie! - odpowiedzieli zgodnie próbując otworzyć whisky. Nika zaczęła się śmiać widząc jak Emma trzyma butelkę, a Carter próbuje ją otworzyć. W końcu im się to udało i wszyscy znów zaczęli się bawić.
***
Po tym jak Emma go wyprosiła z pokoju, Max wrócił do siebie i wyszedł na dach, przez klapę w suficie, którą odkrył dwa lata temu. Chodził po całym dachu i myślał o tym co chciał powiedzieć Emm zanim weszła jej przyjaciółka. Nagle wpadł mu do głowy pomysł, żeby pogadać z  Niką i namówić ją, żeby przekonała szatynkę, że on na prawdę nie chciał się z nimi więcej kłócić. Tylko czy faktycznie tak było?
Właśnie po raz niewiadomo który robił okrążenie na dachu, kiedy usłyszał śmiech, który tak dobrze znał i który zawsze go drażnił, a teraz sprawiał, że chłopak czuł ten dziwny ucisk w piersi. Podszedł bliżej krawędzi dachu od strony, skąd słyszał śmiech i ostrożnie się rozejrzał. Było już dosyć ciemno, więc ciężko było mu zobaczyć jakieś szczegóły, ale udało mu się dostrzec roześmianą, biegnącą Emmę, a za nią lekko zataczającego się, ale równie wesołego, jej przyjaciela, Cartera. Patrzył jak chłopak dogania brunetkę i przewraca na ziemię trzymając ją w talii. Bezwiednie zacisnął pięści i zazgrzytał zębami. Czuł potrzebę przywalenia komuś, ale w szkole poza nim i tą czwórką na dole nie było nikogo.
-Kurwa - powiedział cicho i znów zaczął chodzić w kółko, w pewnym momencie zatrzymał się przed jakimś starym kominem i zaczął w niego uderzać pięściami. Robił to tak długo, aż z ran na pozdzieranych kostkach nie zaczęła lecieć krew. Popatrzył na swoje zakrwawione dłonie i na komin, na którym było smugi jego krwi. Zaklął znowu. Wrócił do pokoju, brudząc przy okazji kilka swoich mebli, które ustawił tak żeby łatwo mu było wchodzić i schodzić z dachu.
Umył sobie dłonie pod zimną wodą i owiną jakąś czystą chustką, którą znalazł w jednej z szafek w łazience. Spojrzał na zegarek, była 24.48, wyszedł z pokoju i skierował się do drzwi Emmy, ale te były zamknięte na klucz, to znaczy, że jeszcze nie wróciła. Westchnął cicho i wrócił do siebie. Usiadł w fotelu i zaczął czytać jedną z książek, które miał na swoim regale.
Kończył właśnie czwarty rozdział, kiedy usłyszał kroki na korytarzu. Lekko uchylił drzwi i zobaczył zataczającą się Emmę, która próbowała dojść do swojego pokoju. Patrzył jak dziewczyna kurczowo trzyma się ściany żeby nie upaść. W pierwszej chwili chciał podbiec i jej pomóc, ale powstrzymał się kiedy zobaczył Cartera, który właśnie wszedł na piętro i wziął chichoczącą brunetkę pod rękę.
Max zamknął drzwi i z westchnieniem położył się na łóżku. Zastanawiał się skąd ona wraca, skoro jest aż tak pijana. Przyszło mu nawet do głowy, że poszła na jakąś imprezę, ale stwierdził, że to niemożliwe. Przecież jakby szła na dyskotekę, to lepiej by się ubrała. Uśmiechnął się do swoich myśli i podszedł do okna, na dworze było już ciemno. Teraz dopiero poczuł jaki jest zmęczony, chwilę jeszcze stał patrząc na krajobraz za oknem. W końcu szybko wyszedł z pokoju i podszedł do drzwi i nasłuchiwał. Kiedy uznał, że raczej nie ma tam nikogo poza Emmą, ostrożnie wszedł do jej pokoju. Rozejrzał się i cicho gwizdnął ze zdumienia. Wszędzie było pełno porozwalanych papierów i ubrań. Po cicho skierował się do pokoju z którego kilka godzin wcześniej wyrzuciła go brunetka. Kiedy podszedł do ukrytych drzwi usłyszał cichy szloch. Wahał się tylko przez chwile. Otworzył drzwi i zamarł z wrażenia.
~*~
Zakończenie mi się podoba najbardziej :P
Znów dedykuję rozdział Julce i Iwonie, bo mnie kochają i mnie dokarmiają :*
Dodatkowo dedykuję rozdział Mw, za to, że jest mewą i  chomiczkiem w jednym (nic lepszego nie mogłam wymyślić) :P
Nie wiem kiedy kolejny rozdział, ale już teraz proszę o cierpliwość... :)
Hmmmm... Czy coś jeszcze chciałam napisać??? Chyba nie :P 
Pozdrawiam serdecznie <3

czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 2

Był na siebie zły za to, co się stało przy jeziorze.Nie podobało mu się, że Emma płakała przez niego. Był świadomy tego, że nie był to pierwszy jej płacz spowodowany jego osobą, ale nigdy jeszcze nie widział jak ona płacze. Wolał jak na niego krzyczała, czasami nawet biła tak jak to robiła, kiedy się z nią kłócił. Szybko wszedł na czwarte piętro, gdzie miał swój pokój. Postanowił wziąć szybki prysznic zanim zejdzie na śniadanie. Wchodząc do łazienki rzucił swoje ciuchy byle gdzie. 
Skóra piekła go w miejscu gdzie dotykała go gorąca woda, on jednak nic sobie z tego nie robił. Stał pod strumieniem wody i myślał o tym, co się stało rano. Cały czas dręczyły go pewnego rodzaju wyrzuty sumienia za to, co jej zrobił. Szybko jednak odpędził od siebie tę myśl. Jej miejsce zajął widok mokrego ciała Emmy, do którego przylgnęła mokra pidżama. No właśnie.... i jeszcze ta pidżama, bo niby czemu wyszła w niej ze szkoły zamiast ubrać jakieś normalne ciuchy.
Jego rozmyślania przerwał dźwięk telefonu. Max zaklął cicho pod nosem i ubrany jedynie w ręcznik przepasany na biodrach wyszedł z łazienki. Spojrzał na wyświetlacz komórki i uśmiechnął się do siebie pod nosem. Paweł, jego najlepszy kumpel, napisał mu, że przyjeżdża jutro do szkoły. Max uradowany faktem, że nie będzie sam odpisał kumplowi, że "cholernie się cieszy, że będzie miał z kim pogadać" po czym ubrał swoje przetarte jeansy i rozciągnięty T-shirt i wyszedł na śniadanie. W głębi duszy miał nadzieję, że spotka na stołówce Emmę i będzie mógł ją przeprosić, jednak gdy tylko wszedł do wielkiej jadalni zobaczył jak dziewczyna i jej przyjaciółka szybko wychodzą.
Usiadł ciężko na jednym z krzeseł i powoli zaczął jeść owsiankę.
***
Emma siedziała właśnie na stołówce i spokojnie jadła śniadanie, kiedy nagle koło niej usiadła Nika.
-Hej Emm... -zaczęła niepewnie. - Chciałam cie przeprosić za to co mówiłam o tobie i Maxie rano. Chyba masz rację, moja wyobraźnia mnie trochę ponosi.
-Spoko, Nie gniewam się - odparła brunetka uśmiechając się do przyjaciółki. Nika ze szczęścia rzuciła się Emmie na szyję, jednak szybko się opanowała. Dziewczyny długo siedziały na stołówce, ale w pewnym momencie Emma zobaczyła, że Max wchodzi do sali, więc bez słowa wyjaśnienia pociągnęła przyjaciółkę do swojego pokoju. Tam ciężko usiadła na łóżku i zagłębiła się w swoje myśli.
-Emm... co się dzieje? - z zamyślenia wyrwał ją głoś Nikoli.
-Nic.... chociaż w sumie coś... - zaczęła niepewnie, po czym opowiedziała przyjaciółce spotkanie nad jeziorem. Kiedy tylko skończyła opowiadać, w pokoju nastała cisza przerywana tylko miarowym tykaniem budzika.
-Musisz o tym komuś powiedzieć - odezwała się nagle Nika.
-NIE!!! - Emma gwałtownie wstała z łóżka i zaczęła nerwowo chodzić po pokoju.
-Dlaczego? Emm przecież on mógł ci coś zrobić, mógł nawet...
-Mógł, ale nie zrobił- przerwała szybko rudowłosej. Dziewczyny chwilę siedziały każda pogrążona w swoich myślach.
-Dobra jak sobie chcesz... - stwierdziła w końcu Nika zerkając ma zegarek. - Sorry Emm, ale muszę już iść.
***
Max cały dzień włóczył się bez celu po szkole. W jego głowie cały czas był widok mokrej Emmy. Nie mógł również przestać myśleć o tym, że powinien przeprosić Emmę. Co prawda on nigdy nikogo nie przepraszał, ale czuł, że ją akurat powinien.
Kiedy po kolacji szedł do pokoju, żeby zabrać kluczyki swojego motoru i gdzieś pojechać, zobaczył Emmę. Dziewczyna też go zauważyła i przyspieszyła kroku.
-Emma, poczekaj! - krzyknął i wyciągnął przed siebie rękę jakby chciał ją złapać.
-Nie! - odkrzyknęła zatrzaskując drzwi swojego pokoju przed nosem chłopaka.
-Emm, po prostu mnie wysłuchaj.... proszę - powiedział pochylając się bliżej zamkniętych drzwi, czując się jak idiota.
-Po co miałabym tracić czas na kogoś takiego jak ty??? - usłyszał głos brunetki. Zdziwił go trochę spokój z jakim wypowiedziała te słowa.
- Bo chcę cię przeprosić - cieszył się, że jeszcze prawie nikt nie wrócił z wakacji.
-Ty nigdy nie przepraszasz, a szczególnie mnie...
-Emma, do jasnej cholery wpuścisz mnie, czy każesz tak stać pod twoimi drzwiami jak jakiemuś kretynowi! Max stracił cierpliwość.
-I tak jesteś kretynem - odparła na to dziewczyna jednak chwilę później drzwi się otworzyły. Max wszedł ostrożnie i dyskretnie się rozejrzał. Szczerze musiał przyznać, że był pod wrażeniem.
Pokój Emmy nie wyglądał jak większość pokoi dziewczyn które widział. Ten, w którym teraz stał, miał ściany pomalowane na czarno z kolorowymi wzorami. Łóżko stało przy oknie, a biurka.... nie było.  Trochę go to zdziwiło. Dopiero teraz się zorientował, że w tym pomieszczeniu w ogóle było mało rzeczy, a największą zdecydowanie był regał z książkami. Szczerze rozbawiony przerzucił wzrok na właścicielkę pokoju, która stała przed nim z założonymi rękami na piersi. Przyglądał jej się chwilę i dopiero po chwili zauważył, że dziewczyna jest ubrana podobnie do niego. Na jego twarzy od razu pojawił się kpiący uśmiech.
-Czyżbyś chciała wyglądać jak ja? - zapytał, widząc niezrozumienie na twarzy Emmy postanowił jej dokuczyć. - Chcę żebyś wiedziała, że to dla mnie zaszczyt, służyć ci za wzór do naśladowania.
-Jeśli przyszedłeś tu, żeby się ze mnie naśmiewać to tam są drzwi, a tam okno - mówiąc to pokazała na wyjście z pokoju, a następnie na okno. Nie czekając na reakcję chłopaka usiadła w fotelu i zaczęła przeglądać jakieś papiery które spod niego wyciągnęła. Max nic sobie nie zrobił z sugestii brunetki i uważnej przyjrzał się pokojowi. W pewnym momencie zauważył drzwi które z całą pewnością nie prowadziły do łazienki, bo ta była za ścianą na przeciwko. Ostrożnie nacisnął klamkę i powoli otworzył drzwi. Pokój, w którym się znalazł był w podobnych barwach co pierwszy. Różnił się brakiem łóżka, tu była sofa i dwa fotele, no i tu stało biurko. Było strasznie wielkie i połączone z licznymi półkami, szafkami i szufladkami. z drugiej strony sekretnego pokoju był jeszcze jeden regał z książkami i... barek! Max strasznie się zdziwił, że nauczyciele pozwalają Emmie trzymać alkohol w szkole, no i, że to właśnie ONA ma coś takiego u siebie.
***
Była strasznie zdziwiona tym, że chłopak postanowił ją przeprosić. W duchu nawet trochę się cieszyła, jednak po tym jak z niej zadrwił, uświadomiła sobie, że to jednak Max, a Max się nigdy nie zmieni i nigdy jej szczerze nie przeprosi. Zajęta przeglądaniem szkolnych papierów nie zauważyła, że jej gość znalazł jej sekretny pokój. Kiedy w końcu to zauważyła, zerwała się z fotela jak oparzona.
-Czy ty na głowę upadłeś?! Przecież kazałam ci wyjść, a nie zwiedzać moje pokoje!!! - krzyczała na chłopaka, który właśnie sprawdzał zawartość jej barku. Na dźwięk jej głosu odwrócił się w jej stronę z dziwnym wyrazem twarzy.
-Od kiedy masz taki arsenał u siebie? - zapytał w końcu wskazując za siebie. Emma jednak nie zamierzała odpowiadać, podeszła do niego i szarpiąc go za bluzkę wyciągnęła z jej tajemni. Prowadziła go właśnie w stronę wyjścia kiedy jej się wyszarpnął.
-Czekaj - powiedział spokojnie. - Przyszedłem tu, bo chciałem cię przeprosić i powiedzieć ci, że nie chcę się z tobą więcej kłócić i w ogóle. 
-Jak ty się nie chcesz ze mną kłócić, to ja jestem miliarderką - odparła na to z lekką kpiną w głosie, jednak zrodziła się w niej malutka iskierka nadziei, że może on mówi poważnie. Nie zamierzała mu tego okazywać.
-Boże jaka ty jesteś.... - zaczął Max. Niestety nie dane było mu dokończyć, bo w tym samym czasie do pokoju wpadła Nika.
-Emm, nie zgadniesz kto przyjechał!!! - krzyczała już od progu bardzo radosna rudowłosa. Nagle zauważyła, że jej przyjaciółka nie jest sama w pokoju. - Oj... to ja wam nie przeszkadzam. Zaczekam za drzwiami....
-Nie... - Emma postanowiła skorzystać z możliwości pozbycia się chłopaka z pokoju. - On właśnie wychodził. - popatrzyła wymownie na blondyna, a ten zmierzył ją zimnym spojrzeniem. Burknął jeszcze pod nosem coś w stylu "dobra" i wyszedł. Nika patrzyła na przyjaciółkę, która stała chwilę patrząc na drzwi.
Emma potrząsnęła głową jakby chciała odpędzić jakąś myśl.
-To mów, kto taki przyjechał, że rzucasz się jakby to był co najmniej Tom Felton... - kiedy tylko brunetka wypowiedziała imię aktora, Nika uśmiechnęła się jeszcze bardziej, o ile to było w ogóle możliwe.
-Faaajnie by było... - powiedziała rozmarzonym głosem, szybko jednak się otrząsnęła. - Może Tom przyjedzie kiedy indziej, ale dziś przyjechali Carter i Rachel! 
-Nie gadaj! 
-Jak mi nie wierzysz to chodź na drugie piętro i sama się przekonaj.... - powiedziała lekko urażona Nikola. Emma pomyślała chwilę, po czym żwawo ruszyła w stronę drzwi. Nika z radości pisnęła i popędziła za przyjaciółką.
~*~
Drugi rozdział wyjątkowo szybko :P Dedykuję go Julce i Iwonie, które na mnie dzisiaj nakrzyczały, że mam dodać rozdział, bo jak nie to się fochną i przestana mnie dokarmiać :D Kocham was dziewczyny :*
Taka mała prośba do Was: jak czytacie to komentujcie. Możecie nawet mnie zjechać z góry na dół... :P

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 1

 



Emma wstała o 5.25 i mimo, że nie chciała jeszcze wstawać, nie umiała ponownie zasnąć. Wpadła za to na pomysł żeby obudzić swoją przyjaciółkę. Cicho-żeby nie narobić hałasu-wyszła na korytarz i przeszła pod drzwi pokoju Niki.
-Wstawaj śpiochu!-krzyknęła otwierając gwałtownie drzwi.-Nie czas na spanie! Spóźnisz się na lekcje jak będziesz tak leżeć po kołdrą!
Nika zerwała się z łóżka jak oparzona i szybko zaczęła się ubierać. Emma patrzyła na poczynania koleżanki z coraz większym rozbawieniem aż w końcu nie wytrzymała i wybuchnęła głośnym śmiechem. Mina zdezorientowanej dziewczyny była bezcenna. Do Niki w końcu dotarło dlaczego Emma się z niej śmieje i sama chciała się śmiać ze swojej głupoty, jednak była zła na przyjaciółkę dlatego rzuciła w jej stronę poduszką.
-Ty małpo! Czemu mnie obudziłaś tak wcześnie i to w sobotę?!
-Bo nie mogłam spać- Emma odrzuciła poduszkę tym samym rozpoczynając wielką wojnę. Dziewczyny rzucały w siebie nie tylko poduszkami, ale również różnymi wyzwiskami śmiejąc się przy tym coraz głośniej.
Kiedy w końcu zmęczone obie usiadły na łóżku, zaczęły rozmawiać o nadchodzącym nowym roku szkolnym i o tym czy w końcu znajdą sobie jakichś chłopaków.
-A co sądzisz o Maxie?-zapytała w pewnym momencie Nikola. Em skrzywiła się na dźwięk tego imienia. Ona i Max nienawidzili się od pierwszej klasy i ciągle ze sobą rywalizowali, właściwie o wszystko.
-Sądzę, że jest chorym umysłowo, samolubnym idiotą.
-No ale musisz przyznać, że jest przy tym również bardzo przystojny- rudowłosa dziewczyna nie kryła rozbawienia wypowiedzią koleżanki.-No i jak na razie nie ma jeszcze dziewczyny.
-Nika proszę cię, daruj sobie.
-No, ale pomyśl. Wszystkie dziewczyny w szkole na niego lecą, tylko nie ty. Myślę, że tworzylibyście całkiem fajną parę- brunetka popatrzyła na przyjaciółkę z niedowierzaniem. "No nie, ta znowu swoje" pomyślała.
-Ostrzegam cię, jeszcze jedno słowo i znowu oberwiesz poduszką-Nika jednak nic sobie z tej groźby nie zrobiła i zaczęła fantazjować.
-A może on od dawna się w tobie podkochuje tylko nie wie jak ci to powiedzieć i dlatego tak ci dokucza...-Em poparzyła na przyjaciółkę jak na wariatkę i rzuciła w jej stronę poduszką. Zaczęła się kolejna bitwa, skończyła się tym, że jedna z większych poduszek się rozerwała i całe pierze z niej wyleciało. Obie dziewczyny położyły się na podłodze i śmiały się przez bardzo długi czas.
-Em???
-Mhm...
-Co ci się najbardziej podoba w Maxie?
-No nie ty ciągle swoje?-brunetka miała powoli dość tego tematu.-Nic mi się w nim nie podoba, bo jest wredny, zarozumiały i nie wie kiedy powinien odpuścić.
-Mówisz tak, bo nie chcesz się przyznać, że ci się podoba... To proste-stwierdziła wymownie Nika i się uśmiechnęła. Emma miała tego dość, coraz częściej koleżanka schodziła w ich rozmowach na temat Maxa.
-Nikola, skończ wreszcie!-rudowłosa spojrzała na koleżankę wyraźnie zdziwiona jej nagłym wybuchem. Zanim zdążyła coś odpowiedzieć, zdenerwowana dziewczyna wstała i wyszła trzaskając drzwiami.
***
Max wstał jak zwykle wcześnie żeby pobiegać. Była sobota, ale on postanowił tym razem wrócić do szkoły szybciej niż zwykle, bo nie mógł dłużej znieść kłótni rodziców. Było mu tylko szkoda młodszej siostry, która musiała zostać w domu. Był na siebie zły, że nie może jej zabrać z ich rodzinnego domu.
Z westchnieniem ubrał się w swój strój do biegania i wyszedł z pokoju kierując się do wyjścia na parterze.
Na dworze było dosyć ciepło jak na koniec lata . Max postanowił, że tym razem pobiegnie wzdłuż brzegu jeziora, włączył sobie muzykę i zaczął biec.
Nagle zobaczył Emmę i poczuł dziwne ukłucie w sercu kiedy zauważył, że dziewczyna jest na coś (lub na kogoś) strasznie zła. Patrzył jak siada blisko wody i zaczyna płakać, jakaś część jego chciała podejść do niej i ją pocieszyć, ale druga strona jego osoby wolała jej dokuczyć i to bardziej się Maxowi spodobało.
Przyczaił się w pobliskich krzakach i czekał na jakiś odpowiedni moment. Jak się okazało, nie musiał długo czekać. Emma w pewnej chwili zaczęła z kimś gadać przez telefon, Max w pierwszej chwili myślał, że dziewczyna rozmawia ze swoim chłopakiem i znów poczuł to dziwne ukłucie w okolicy serca, szybko jednak okazało się, że osoba, z którą rozmawiała Emm to jej starszy brat.
Max zaczął nasłuchiwać, chcąc usłyszeć o czym rozmawiają.
-No to leć nie daj im czekać... Kocham cię brat.-usłyszał tylko zanim dziewczyna się rozłączyła. Widział jak położyła telefon na trawie i wskakuje do jeziora. To była ta chwila, Max szybko wyskoczył ze swojej kryjówki, wziął telefon i z powrotem schował się za krzakami. Zaskoczyło go, że telefon nie był zabezpieczony żadnym hasłem, ale też się ucieszył, bo to oznaczało, że mógł spokojnie popatrzeć sobie na jej SMS-y i zdjęcia. Niestety, Emma musiała kasować wiadomości, bo nie było ich zbyt wiele. Za to zdjęć miała całą masę: z jakiejś imprezy, z wakacji, swojego brata i oczywiście jej przyjaciół ze szkoły. Jedno zdjęcie szczególnie przykuło jego uwagę. Przedstawiało go, w momencie kiedy wychodzi z pokoju bez koszulki. Zaczął się zastanawiać po co jej jego zdjęcie, ale w tej chwili dziewczyna się wynurzyła z wody i zaczęła szukać telefonu. Max zauważył, że przemoczona pidżama Emmy nie pozostawia wiele dla wyobraźni. Nie była już tą niską wredną, nieco grubszą dziwaczką, którą pamiętał z pierwszej klasy. Teraz jej brzuch był idealnie płaski, bardziej umięśniony niż po prostu chudy, jej piersi też były niczego sobie. Chłopak zaczął się zastanawiać jakie jej ciało jest w dotyku i mimowolnie się zaśmiał.
***
Na dźwięk tego śmiechu serce jej zamarło, Max, mogła się tego domyślić. Tylko co on robił tu o tej porze? Odwróciła się w stronę, z której, jak jej się zdawało, dochodził dźwięk, jednak nikogo tam nie zobaczyła.
Przez chwilę pomyślała, że zwariowała, jednak w tym samym momencie znów usłyszała jego głos.
-Proszę, proszę.... Emma bez swoich przyjaciół. W dodatku widocznie chce się rozchorować włażąc do zimnego jeziora...
- Czego chcesz i gdzie jesteś zaskrońcu?! - warknęła wyraźnie zdenerwowana dziewczyna.
-Może trochę grzeczniej? - zapytał Max wychodząc zza krzaków ze swoim drwiącym uśmieszkiem na ustach. - Wiesz... Znalazłem tu niedaleko w trawie jakiś telefon, straszny grat, zastanawiam się jak to w ogóle jeszcze działa.... Nie orientujesz się może czyj on jest?
Emma poczuła jak na jej twarzy pojawia się rumieniec złości kiedy Max pokazał jej telefon, który należał do niej. Była to nokia, jedna ze starszych modeli, ale Emma nie chciała jej jeszcze wymieniać na nowy telefon, bo była to jedna z niewielu rzeczy jakie jej zostały po rodzicach, którzy zginęli w pożarze dziesięć lat temu.
-Oddawaj to wredna, mała żmijo!!! - krzyknęła próbując wyrwać mu telefon z ręki, on jednak wciąż robił uniki i śmiał się coraz głośniej. Strasznie ją tym irytował. Wiedziała, że nie powinna tak reagować, ale nie mogła powstrzymać swojej złości na niego.
-Kurwa, Max! - Emma czuła, ze dłużej nie wytrzyma widoku tego jego uśmieszku. - Oddasz mi to wreszcie, czy będziesz mnie wkurwiał cały dzień?!
-Wow... - Max wyglądał jakby był w siódmym niebie widząc zdenerwowanie dziewczyny. - Nasza grzeczna i zawsze poukładana Emma tak brzydko się odzywa, bardzo nieładnie.
-Och, skończ już...
-Ooo, co to, to nie.... Bo widzisz... ja się dopiero rozkręcam
Patrzyła jak Max podchodzi do niej i z głupim uśmieszkiem oddaje jej telefon. Wzięła go on niego i właśnie miała zamiar odejść stamtąd , kiedy nagle poczuła, że chłopak łapie ją mocno za nadgarstek. Próbowała się wyrwać, ale on był od niej dużo silniejszy.
-Puszczaj mnie! - krzyczała cały czas, bezskutecznie próbując się wyrwać. - Puszczaj, słyszysz?! To boli....
Max pchnął dziewczynę tak mocno, że ta upadła z piskiem na ziemię. Zaraz potem chłopak usiadł na niej okrakiem. Zaczął błądzić palcami po ciele Dziewczyny, a ona wzdrygała się raz po raz i to nie koniecznie z zimna. W końcu jedna ręka chłopaka zaczęła się bawić piersią Emmy.
-Puść mnie!- dziewczyna znów próbowała się wyrwać i jak najszybciej uciec z tego miejsca, jednak i tym razem Max okazał się być za silny.
-Co... - drwił z niej, wyraźnie zadowolony z tego co robi.-Nie podoba ci się? Dużo dziewczyn oddało było wiele żeby być teraz na twoim miejscu.
-Mam to w dupie! Nie należę do do tych dziewczyn! PUŚĆ MNIE!!!- bała się, że on będzie chciał ją zgwałcić. Stwierdziła, że walka nie ma sensu, więc pozwalała mu robić co chce i tylko pojedyncze łzy wyznaczały ślady na jej policzkach.
Max musiał zauważyć łzy, bo nagle się podniósł i pomógł wstać zapłakanej dziewczynie. Popatrzyli sobie przez chwilę prosto w oczy. Wydawało jej się, że on chciał coś powiedzieć, jednak z tego zrezygnował i szybko ruszył w kierunku szkoły. Emma stała jeszcze chwilę zastanawiając się czemu jej odpuścił. Przecież widziała w jego oczach, że jest w stanie to zrobić, a jednak gdy zaczęła płakać puścił ją. Postanowiła, że pomyśli o tym później i wolnym krokiem ruszyła za chłopakiem.
~*~
No... w końcu dodałam pierwszy rozdział. :) Sorry, że tak długo nie było nic, ale miałam małego lenia i problemy z lapkiem. Mam nadzieję, że się spodoba to opowiadanie. Ten rozdział, według, mnie, jest jednym z najnudniejszych, ale za jakiś czas wydarzy się coś ciekawego. :)
Pozdrawiam Devourer