Postanowiła,że najpierw odda Maxowi jego własność, a potem pójdzie po smar do zawiasów, żeby naoliwić klapę. Z każdym krokiem, który zbliżał ją do pokoju chłopaka, zwalniała. W końcu zatrzymała się i oparła o ścianę.
-Co się ze mną dzieję? - szepnęła cicho. Odetchnęła głęboko kilka razy, oderwała się od ściany i nie pukając weszła do pokoju Maxa. Nagle zastygła, zdając sobie sprawę, co właściwie przed chwilą zrobiła.
-Co do kurw... - krzyknął właściciel pokoju wychodząc z łazienki w ręczniku przepasanym na biodrach. Na widok Emmy zaniemówił - O... to ty... Po co przyszłaś?
-Ja.. ja.. - Mi nie mogła się wysłowić. Spuściła wzrok na podłogę żeby się trochę uspokoić. - Przyniosłam ci twoją koszulkę, bo chyba o niej zapomniałeś.
Szybko podała mu bluzkę, kątem oka zobaczyła, że chłopak przygląda jej się z rozbawieniem. Zdenerwowała się i nic więcej nie mówiąc wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Ej! - usłyszała za sobą. - Poczekaj chwilę!
-Nie! - krzyknęła szatynka i nie zwalniając kroku ruszyła w stronę wyjścia ze szkoły. Nie dbała o to, po co chłopak ją wołał. Szybko poszła do ogrodu, gdzie stała stara szopa. Mi miała nadzieję, że znajdzie tam smar do zawiasów. Poczuła ulgę, kiedy znalazła to szybciej niż się spodziewała. Kiedy wyszła z szopy, wpadła na kogoś i się przewróciła.
-Przepraszam, naprawdę, nie chciałam.... - zaczęła się szybko tłumaczyć, myśląc, że to szkolny ogrodnik. Jednak kiedy spojrzała w górę zamilkła. Stał nad nią Max,na szczęście już ubrany, widać było po nim, że z trudem powstrzymuje śmiech. W końcu dał sobie spokój i wybuchnął głośnym śmiechem. Nie podobało jej się to, więc szybko wstała i ruszyła w stronę szkoły.
- Ej! Poczekaj! - zawołał wciąż się śmiejąc. - Emma, kurde! Chce pogadać!
-Nie mamy o czym gadać, więc daruj sobie! - krzyknęła Mi, ale się zatrzymała i czekała aż chłopak ją dogoni. - Czego chcesz???
- Już mówiłem... Chcę pogadać.
- Niby o czym?
- O tym, co się stało wczoraj u ciebie...
- Max, ja nie chcę o tym mówić - przerwała chłopakowi. - I najlepiej będzie jak o tym zapomnimy. A teraz wybacz, ale trochę się spieszę...
Wyminęła lekko osłupiałego chłopaka i mocno trzymając smar ruszyła do szkoły.
Kiedy go mijała, zauważył, że Emma trzyma w rękach smar do zawiasów. Trochę go to zdziwiło, no bo w końcu po co jej to. Nie myśląc wiele pobiegł za dziewczyną.
- Po co ci ten smar? - zapytał idąc tyłem, żeby móc widzieć twarz dziewczyny.
- Nie twój zasrany interes! - krzyknęła zdenerwowana i niechcący trysnęła mu smarem w twarz. Chłopak krzyknął z bólu łapiąc się za twarz, a przestraszona dziewczyna pobiegła do szkoły.
~*~
Przepraszam, że nie pisałam nic przez cały czerwiec, ale miałam dużo spraw na głowie....
Kolejne przepraszam, za taki krótki rozdział, ale nie mam weny, a obiecałam, że coś wrzucę....
Następny rozdział będzie dłuższy. Obiecuję. :)
Tak w ogóle to miłych i słonecznych wakacji wszystkim życzę. :)
Na koniec: dedykacje ;)
Więc, dedykuję ten strrrrasznie krótki rozdział Chomewie, Iwonie, Julci.... i całej reszcie czytającym :P