czwartek, 27 listopada 2014

Rozdział 9

Nie zastanawiając się długo wróciła do pokoju. Dopiero kiedy usiadła na łóżku odetchnęła z ulgą.
-Na pewno mnie nie zauważył.... Nie mógł mnie zauważyć.... - powtarzała sobie w kółko. Z rozmyślań wyrwało ją pukanie do drzwi. Myśląc, że to Rachel albo Nika, krzyknęła tylko krótkie "Otwarte!" i podeszła do jednego z regałów poszukać jakiejś ciekawej lektury na wieczór.
-Gdzie się podziewałaś całe moje życie???
Emma ze zdziwieniem popatrzyła na Cartera, który z uśmiechem zamykał właśnie drzwi do jej pokoju.
-Ukrywałam się w jaskini trollów... - odparła po czym także się uśmiechnęła, bo przypomniało jej się, że kiedyś się tak witali po dłuższej przewie.
-Pamiętasz!!! - krzyknął Carter i wziął zaskoczoną dziewczynę na ręce. - Już się bałem, że zapomniałaś. A teraz tak serio.... Gdzie się podziewałaś???
-No... Umaxaapotemnadachu... - wybełkotała Mi rumieniąc się lekko.
-Mi proszę, mów wyraźnie. No chyba, że masz wylew.... Masz wylew?
-Nie! - Emma westchnęła i opuściła ramiona. - Byłam u Maxa, a potem wróciłam do siebie i znalazłam taką klapę w suficie i okazało się, że to wyjście na dach i trochę sobie tam posiedziałam i...
-BYŁAŚ U MAXA?!?!?! - Carter wytrzeszczył oczy ze zdumienia. - Po jaką cholerę szłaś do tej gnidy?!
-Nie nazywaj go tak! - dziewczyna zdenerwowała się na przyjaciela. Kurcze z tego wszystkiego, co mu powiedziała on przyswoił tylko to?! Niewiarygodne.
- Bronisz go?! - zdziwił się chłopak.
-Nie. Nie bronię go. Po prostu.... Wiem o nim coś, czego ty nie wiesz, ba! Czego chyba nikt nie wie.
- No niby, co takiego ciekawego o nim wiesz??? - zapytał z kpiną w głosie.
-To, że jest bardzo opiekuńczy i troskliwy i.... i nieśmiały...
Carter popatrzył na przyjaciółkę z niedowierzaniem. Jak ona mogła tak mówić o kimś pokroju Maxa. Ona! Ta, która była przez niego upokarzana od początku szkoły.
- Nie wierze... - powiedział jakby do siebie kręcąc głową ze zrezygnowaniem.
- To uwierz! - krzyknęła Emm. - Wiesz co??? Miałam nadzieję, że jako mój przyjaciel.... Zrozumiesz mnie.... Czy coś.
W czach dziewczyny pojawiły się łzy. Nie chcąc żeby Carter widział ją płaczącą odwróciła się do niego plecami.
-Carter było by lepiej gdybyś wyszedł.
- No to.... Cześć i czołem - kluski z rosołem.
Usłyszała najpierw lekkie westchnienie, a potem zgrzyt zamykanych drzwi. Teraz już nie hamowała łez. Nie tak miała wyglądać ta rozmowa.
- Czołem, cześć nie daj się zjeść.* - powiedziała cicho po czym położyła się na łóżku i szybko zasnęła.
***
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Miętusem?! - Max nie mógł powstrzymać śmiechu widząc jak jego kumpel wkłada sobie paluszki do nosa i udaje tygrysa szablastozębnego. To było dziwne. Nawet jak na Pawła.
-Jestem Diego. No wiesz... ten z Epoki Lodowcowej....
- A Diego nie był przypadkiem ładny??? - zapytał ironicznie Max.
- Możliwe, ale ty i tak masz gorzej, bo jesteś Sid. A Sid był głupi i śmierdział - odgryzł się Paweł.
- Taaa.... Tylko, że Sida i tak wszyscy lubili - zaśmiał się chłopak i klepnął przyjaciela w plecy. Miętus spojrzał na kolegę spod zmrużonych powiek po czym rzucił się na niego niczym tygrys na swoją ofiarę. Chłopcy zaczęli się tarzać po podłodze i okładać pięściami.
-Ej dobra, stop. STOP! - krzyknął w końcu Max próbując wydostać się z uścisku kolegi. Miętus jeszcze przez chwilę trzymał kumpla, jednak puścił kiedy ten zagroził, że rozwali mu ścigacza.
- Nie zrobił byś tego, prawda??? -zapytał Paweł z lekką niepewnością w głosie.
- No coś ty - zapewnił go Max. - Aż tak mnie nie pogibało....
-"Aż tak" to bardzo dobre określenie....
- Zamknij się i włącz jakiś fajny film - Paweł osiągał się, ale kiedy dostał poduszką w głowę, wstał i mrucząc coś o byciu przydupasem poszedł włączyć laptopa. Max w tym czasie napisał sms'a do siostry i zdjął koszulkę.
- Co to? Striptiz? - zaśmiał się Miętus kiedy zobaczył rozbierającego się Maxa. - mogłeś uprzedzić to wziąłbym kamerę.
-Jeśli chcesz tu dziś zostać na noc to się zamknij - odpowiedział sadowiąc się wygodnie na łóżku. - O i podaj chipsy.... Przydupasie.
- Pieprz się ruska gnido - odparł Paweł.
- Chciałbym, ale nie mam z kim - powiedział z udawanym smutkiem Max. - A teraz serio stul twarz i oglądamy.
Miętus burknął jeszcze coś pod nosem po czym usiadł obok przyjaciela z wielką miską chipsów i zapatrzył się w ekran. Max natomiast, zamiast skupiać się na filmie, zaczął myśleć o pewnej szatynce. W końcu jednak uległ urokowi Michelle.
-------------------------------------
*Czołem, cześć nie daj się zjeść - wzięte z książki "Nigdy Nie Gasną" Alexandry Bracken :D
~*~
No więc.... Wiem jestem ZUa..... Miałam dodać wcześniej, ale jakoś tak wyszło... :P
KOMENTUJCIE proszę to trochę pomaga.... :D
Tylko proszę nie hejtować za tą Epokę Lodowcową :P
Możecie mnie zabić za taką ilość Maxa, ale nie mam co do niego weny... :/
Dedyk dla Iwci za to, że..... Dobra nwm za co ale masz :*



sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 8

!!!KOMENTUJCIE PROSZĘ!!!
~*~
Jechał szybko.
 Jak zwykle bez kasku. Przed sobą widział tylko tył pędzącego kolegi.
 Droga była pusta.
Jego kumpel jechał na ścigaczu, ale on wolał czoppery.
Bawili się trochę. Raz jeden wyprzedzał drugiego tylko po to, żeby zaraz znowu dać się wyprzedzić. W końcu Maxowi się to znudziło i przyspieszył ostro wyprzedzając przyjaciela. Jechał jeszcze chwilę, po czym zatrzymał się na poboczu, żeby zaczekać na Pawła.
- Stary.... Co to było?! - zapytał Miętus kiedy tylko zatrzymał się koło swojego kumpla.
- Nic. - odparł spokojnie Max. Paweł patrzył chwilę w milczeniu na kupla, którego wyraźnie coś gryzło.
- Dobra, teraz bez wykrętów..... o co chodzi?
- O nic... Po prostu.... Jejku, po prostu siedziałem w szkole sam z Emmą przez ostatnie dwa dni i mam już dosyć, a rok szkolny się jeszcze nie zaczął.....
Miętus zaczął się śmiać. Max najpierw popatrzył na niego groźnie, ale chwilę później sam zaczął się śmiać zdając sobie sprawę, jak żałośnie to zabrzmiało.
- Wiesz, co? - wykrztusił w końcu Paweł. - Mam wrażenie, że ty coś do niej czujesz....
Max popatrzył na kumpla jak na wariata. Widząc jednak, ze ten nie żartuje, momentalnie spoważniał.
-Miętus.... Ja wiem, że ty żyjesz w totalnie innym świecie, ale... myślę, że powinieneś uświadomić sobie jedno: JA, NIGDY nie będę czuł do Emmy NIC poza NIENAWIŚCIĄ.
Paweł patrzył chwilę oniemiały na przyjaciela. W końcu machnął ręką jakby odpędzał natrętną muchę. - Dobra, nieważne. Wracamy?
***
Kiedy tylko wyszła na dach owionął ją chłodny wiatr. Wzdrygnęła się lekko, jednak nie zamierzała wracać do pokoju po sweter. Podeszła do krawędzi dachu i ostrożnie spojrzała w dół. Jakiś samochód właśnie wjeżdżał na szkolny parking. No tak, jutro pierwszy dzień szkoły, dzisiaj zaczną się wszyscy zjeżdżać. Emma patrzyła jak jakieś dzieciaki, prawdopodobnie pierwszaki, żegnają się z rodzicami i wbiegają do szkoły. Nagle poczuła, że po jej policzku spływa łza. Otarła ją z wściekłością, ale po niej opłynęła następna. I jeszcze jedna. Dziewczyna usiadła na krawędzi dachu i zaczęła płakać.
Nagle usłyszała ryk dwóch silników. Ostrożnie podniosła się i wytarła policzki. Odsunęła się kawałek. Patrząc w dól zobaczyła Miętusa i Maxa zsiadających z motorów. Paweł miał zwykłego ścigacza, a Max... O BOŻE!!! On ma czoppera!!! Mi głośno wciągnęła powietrze. Nagle Max popatrzył w górę, dokładnie w to miejsce gdzie stała. Emma cofnęła się szybko z walącym sercem. Czy to możliwe, że ją zobaczył? Dziewczyna powoli wciągnęła i wypuściła powietrze. Policzyła do pięćdziesięciu i ostrożnie wyjrzała zza krawędzi. Podjazd był pusty.
***
Wracając do szkoły jechali cały czas obok siebie. Myśli Maxa mimo zapewnień, że Emma w żaden sposób go nie interesuje, wciąż krążyły wokół tej dziewczyny i tego, co się dziś stało. Bardzo chciał z nią pogadać i wszystko wyjaśnić.
Kiedy dojechali pod szkołę żaden się nie odzywał. Max patrzył jak jakieś pierwszaki biegają przed wejściem i z irytacją przewrócił oczami. Popatrzył na kolegę, który jakby wyczuwając co chodzi Maxowi po głowie, popatrzył na niego i uśmiechnął się tajemniczo. Nagle Max poczuł, że ktoś go obserwuje. Rozejrzał się dookoła, ale nikogo poza Miętusem nie było. Wtedy spojrzał w górę i zauważył jak ktoś się szybko chowa.
- Co jest stary? - zapytał Paweł widząc minę kolegi.
- Co? Nie... nic... - Max potrząsnął głową. -Wydawało mi się, że ktoś na nas patrzył z dachu.
- Z dachu??? Przecież tylko my wiemy jak się tam dostać.
- No właśnie. Dobra chodź do pokoju.
~*~
TAK WIEM, JEDYNE O CZYM TERAZ MARZYCIE, TO MNIE ZABIĆ.  Nie ukrywam, że mi się należy, jednakże jeżeli zostałabym przez was zabita to już w ogóle nic bym nie dodała... :P
Co się tyczy tego rozdziału.... Jest w choj krótki, bo.... bo tak. I jest mi z tegoż powodu OGROMNIE przykro.  NAPRAWDĘ!!!
Jeszcze raz bardzo proszę o komentowanie i wgl..... Żebym wiedziała, że jednak ciągle ktoś to czyta.... :P
Pozdrawiam i dedykuję wszystkim, którzy czekali. KOCHAM WAS :*