Emma wstała o 5.25 i mimo, że nie chciała jeszcze wstawać, nie umiała ponownie zasnąć. Wpadła za to na pomysł żeby obudzić swoją przyjaciółkę. Cicho-żeby nie narobić hałasu-wyszła na korytarz i przeszła pod drzwi pokoju Niki.
-Wstawaj śpiochu!-krzyknęła otwierając gwałtownie drzwi.-Nie czas na spanie! Spóźnisz się na lekcje jak będziesz tak leżeć po kołdrą!
Nika zerwała się z łóżka jak oparzona i szybko zaczęła się ubierać. Emma patrzyła na poczynania koleżanki z coraz większym rozbawieniem aż w końcu nie wytrzymała i wybuchnęła głośnym śmiechem. Mina zdezorientowanej dziewczyny była bezcenna. Do Niki w końcu dotarło dlaczego Emma się z niej śmieje i sama chciała się śmiać ze swojej głupoty, jednak była zła na przyjaciółkę dlatego rzuciła w jej stronę poduszką.
-Ty małpo! Czemu mnie obudziłaś tak wcześnie i to w sobotę?!
-Bo nie mogłam spać- Emma odrzuciła poduszkę tym samym rozpoczynając wielką wojnę. Dziewczyny rzucały w siebie nie tylko poduszkami, ale również różnymi wyzwiskami śmiejąc się przy tym coraz głośniej.
Kiedy w końcu zmęczone obie usiadły na łóżku, zaczęły rozmawiać o nadchodzącym nowym roku szkolnym i o tym czy w końcu znajdą sobie jakichś chłopaków.
-A co sądzisz o Maxie?-zapytała w pewnym momencie Nikola. Em skrzywiła się na dźwięk tego imienia. Ona i Max nienawidzili się od pierwszej klasy i ciągle ze sobą rywalizowali, właściwie o wszystko.
-Sądzę, że jest chorym umysłowo, samolubnym idiotą.
-No ale musisz przyznać, że jest przy tym również bardzo przystojny- rudowłosa dziewczyna nie kryła rozbawienia wypowiedzią koleżanki.-No i jak na razie nie ma jeszcze dziewczyny.
-Nika proszę cię, daruj sobie.
-No, ale pomyśl. Wszystkie dziewczyny w szkole na niego lecą, tylko nie ty. Myślę, że tworzylibyście całkiem fajną parę- brunetka popatrzyła na przyjaciółkę z niedowierzaniem. "No nie, ta znowu swoje" pomyślała.
-Ostrzegam cię, jeszcze jedno słowo i znowu oberwiesz poduszką-Nika jednak nic sobie z tej groźby nie zrobiła i zaczęła fantazjować.
-A może on od dawna się w tobie podkochuje tylko nie wie jak ci to powiedzieć i dlatego tak ci dokucza...-Em poparzyła na przyjaciółkę jak na wariatkę i rzuciła w jej stronę poduszką. Zaczęła się kolejna bitwa, skończyła się tym, że jedna z większych poduszek się rozerwała i całe pierze z niej wyleciało. Obie dziewczyny położyły się na podłodze i śmiały się przez bardzo długi czas.
-Em???
-Mhm...
-Co ci się najbardziej podoba w Maxie?
-No nie ty ciągle swoje?-brunetka miała powoli dość tego tematu.-Nic mi się w nim nie podoba, bo jest wredny, zarozumiały i nie wie kiedy powinien odpuścić.
-Mówisz tak, bo nie chcesz się przyznać, że ci się podoba... To proste-stwierdziła wymownie Nika i się uśmiechnęła. Emma miała tego dość, coraz częściej koleżanka schodziła w ich rozmowach na temat Maxa.
-Nikola, skończ wreszcie!-rudowłosa spojrzała na koleżankę wyraźnie zdziwiona jej nagłym wybuchem. Zanim zdążyła coś odpowiedzieć, zdenerwowana dziewczyna wstała i wyszła trzaskając drzwiami.
-Wstawaj śpiochu!-krzyknęła otwierając gwałtownie drzwi.-Nie czas na spanie! Spóźnisz się na lekcje jak będziesz tak leżeć po kołdrą!
Nika zerwała się z łóżka jak oparzona i szybko zaczęła się ubierać. Emma patrzyła na poczynania koleżanki z coraz większym rozbawieniem aż w końcu nie wytrzymała i wybuchnęła głośnym śmiechem. Mina zdezorientowanej dziewczyny była bezcenna. Do Niki w końcu dotarło dlaczego Emma się z niej śmieje i sama chciała się śmiać ze swojej głupoty, jednak była zła na przyjaciółkę dlatego rzuciła w jej stronę poduszką.
-Ty małpo! Czemu mnie obudziłaś tak wcześnie i to w sobotę?!
-Bo nie mogłam spać- Emma odrzuciła poduszkę tym samym rozpoczynając wielką wojnę. Dziewczyny rzucały w siebie nie tylko poduszkami, ale również różnymi wyzwiskami śmiejąc się przy tym coraz głośniej.
Kiedy w końcu zmęczone obie usiadły na łóżku, zaczęły rozmawiać o nadchodzącym nowym roku szkolnym i o tym czy w końcu znajdą sobie jakichś chłopaków.
-A co sądzisz o Maxie?-zapytała w pewnym momencie Nikola. Em skrzywiła się na dźwięk tego imienia. Ona i Max nienawidzili się od pierwszej klasy i ciągle ze sobą rywalizowali, właściwie o wszystko.
-Sądzę, że jest chorym umysłowo, samolubnym idiotą.
-No ale musisz przyznać, że jest przy tym również bardzo przystojny- rudowłosa dziewczyna nie kryła rozbawienia wypowiedzią koleżanki.-No i jak na razie nie ma jeszcze dziewczyny.
-Nika proszę cię, daruj sobie.
-No, ale pomyśl. Wszystkie dziewczyny w szkole na niego lecą, tylko nie ty. Myślę, że tworzylibyście całkiem fajną parę- brunetka popatrzyła na przyjaciółkę z niedowierzaniem. "No nie, ta znowu swoje" pomyślała.
-Ostrzegam cię, jeszcze jedno słowo i znowu oberwiesz poduszką-Nika jednak nic sobie z tej groźby nie zrobiła i zaczęła fantazjować.
-A może on od dawna się w tobie podkochuje tylko nie wie jak ci to powiedzieć i dlatego tak ci dokucza...-Em poparzyła na przyjaciółkę jak na wariatkę i rzuciła w jej stronę poduszką. Zaczęła się kolejna bitwa, skończyła się tym, że jedna z większych poduszek się rozerwała i całe pierze z niej wyleciało. Obie dziewczyny położyły się na podłodze i śmiały się przez bardzo długi czas.
-Em???
-Mhm...
-Co ci się najbardziej podoba w Maxie?
-No nie ty ciągle swoje?-brunetka miała powoli dość tego tematu.-Nic mi się w nim nie podoba, bo jest wredny, zarozumiały i nie wie kiedy powinien odpuścić.
-Mówisz tak, bo nie chcesz się przyznać, że ci się podoba... To proste-stwierdziła wymownie Nika i się uśmiechnęła. Emma miała tego dość, coraz częściej koleżanka schodziła w ich rozmowach na temat Maxa.
-Nikola, skończ wreszcie!-rudowłosa spojrzała na koleżankę wyraźnie zdziwiona jej nagłym wybuchem. Zanim zdążyła coś odpowiedzieć, zdenerwowana dziewczyna wstała i wyszła trzaskając drzwiami.
***
Max wstał jak zwykle wcześnie żeby pobiegać. Była sobota, ale on postanowił tym razem wrócić do szkoły szybciej niż zwykle, bo nie mógł dłużej znieść kłótni rodziców. Było mu tylko szkoda młodszej siostry, która musiała zostać w domu. Był na siebie zły, że nie może jej zabrać z ich rodzinnego domu.
Z westchnieniem ubrał się w swój strój do biegania i wyszedł z pokoju kierując się do wyjścia na parterze.
Na dworze było dosyć ciepło jak na koniec lata . Max postanowił, że tym razem pobiegnie wzdłuż brzegu jeziora, włączył sobie muzykę i zaczął biec.
Nagle zobaczył Emmę i poczuł dziwne ukłucie w sercu kiedy zauważył, że dziewczyna jest na coś (lub na kogoś) strasznie zła. Patrzył jak siada blisko wody i zaczyna płakać, jakaś część jego chciała podejść do niej i ją pocieszyć, ale druga strona jego osoby wolała jej dokuczyć i to bardziej się Maxowi spodobało.
Przyczaił się w pobliskich krzakach i czekał na jakiś odpowiedni moment. Jak się okazało, nie musiał długo czekać. Emma w pewnej chwili zaczęła z kimś gadać przez telefon, Max w pierwszej chwili myślał, że dziewczyna rozmawia ze swoim chłopakiem i znów poczuł to dziwne ukłucie w okolicy serca, szybko jednak okazało się, że osoba, z którą rozmawiała Emm to jej starszy brat.
Max zaczął nasłuchiwać, chcąc usłyszeć o czym rozmawiają.
-No to leć nie daj im czekać... Kocham cię brat.-usłyszał tylko zanim dziewczyna się rozłączyła. Widział jak położyła telefon na trawie i wskakuje do jeziora. To była ta chwila, Max szybko wyskoczył ze swojej kryjówki, wziął telefon i z powrotem schował się za krzakami. Zaskoczyło go, że telefon nie był zabezpieczony żadnym hasłem, ale też się ucieszył, bo to oznaczało, że mógł spokojnie popatrzeć sobie na jej SMS-y i zdjęcia. Niestety, Emma musiała kasować wiadomości, bo nie było ich zbyt wiele. Za to zdjęć miała całą masę: z jakiejś imprezy, z wakacji, swojego brata i oczywiście jej przyjaciół ze szkoły. Jedno zdjęcie szczególnie przykuło jego uwagę. Przedstawiało go, w momencie kiedy wychodzi z pokoju bez koszulki. Zaczął się zastanawiać po co jej jego zdjęcie, ale w tej chwili dziewczyna się wynurzyła z wody i zaczęła szukać telefonu. Max zauważył, że przemoczona pidżama Emmy nie pozostawia wiele dla wyobraźni. Nie była już tą niską wredną, nieco grubszą dziwaczką, którą pamiętał z pierwszej klasy. Teraz jej brzuch był idealnie płaski, bardziej umięśniony niż po prostu chudy, jej piersi też były niczego sobie. Chłopak zaczął się zastanawiać jakie jej ciało jest w dotyku i mimowolnie się zaśmiał.
Na dworze było dosyć ciepło jak na koniec lata . Max postanowił, że tym razem pobiegnie wzdłuż brzegu jeziora, włączył sobie muzykę i zaczął biec.
Nagle zobaczył Emmę i poczuł dziwne ukłucie w sercu kiedy zauważył, że dziewczyna jest na coś (lub na kogoś) strasznie zła. Patrzył jak siada blisko wody i zaczyna płakać, jakaś część jego chciała podejść do niej i ją pocieszyć, ale druga strona jego osoby wolała jej dokuczyć i to bardziej się Maxowi spodobało.
Przyczaił się w pobliskich krzakach i czekał na jakiś odpowiedni moment. Jak się okazało, nie musiał długo czekać. Emma w pewnej chwili zaczęła z kimś gadać przez telefon, Max w pierwszej chwili myślał, że dziewczyna rozmawia ze swoim chłopakiem i znów poczuł to dziwne ukłucie w okolicy serca, szybko jednak okazało się, że osoba, z którą rozmawiała Emm to jej starszy brat.
Max zaczął nasłuchiwać, chcąc usłyszeć o czym rozmawiają.
-No to leć nie daj im czekać... Kocham cię brat.-usłyszał tylko zanim dziewczyna się rozłączyła. Widział jak położyła telefon na trawie i wskakuje do jeziora. To była ta chwila, Max szybko wyskoczył ze swojej kryjówki, wziął telefon i z powrotem schował się za krzakami. Zaskoczyło go, że telefon nie był zabezpieczony żadnym hasłem, ale też się ucieszył, bo to oznaczało, że mógł spokojnie popatrzeć sobie na jej SMS-y i zdjęcia. Niestety, Emma musiała kasować wiadomości, bo nie było ich zbyt wiele. Za to zdjęć miała całą masę: z jakiejś imprezy, z wakacji, swojego brata i oczywiście jej przyjaciół ze szkoły. Jedno zdjęcie szczególnie przykuło jego uwagę. Przedstawiało go, w momencie kiedy wychodzi z pokoju bez koszulki. Zaczął się zastanawiać po co jej jego zdjęcie, ale w tej chwili dziewczyna się wynurzyła z wody i zaczęła szukać telefonu. Max zauważył, że przemoczona pidżama Emmy nie pozostawia wiele dla wyobraźni. Nie była już tą niską wredną, nieco grubszą dziwaczką, którą pamiętał z pierwszej klasy. Teraz jej brzuch był idealnie płaski, bardziej umięśniony niż po prostu chudy, jej piersi też były niczego sobie. Chłopak zaczął się zastanawiać jakie jej ciało jest w dotyku i mimowolnie się zaśmiał.
***
Na dźwięk tego śmiechu serce jej zamarło, Max, mogła się tego domyślić. Tylko co on robił tu o tej porze? Odwróciła się w stronę, z której, jak jej się zdawało, dochodził dźwięk, jednak nikogo tam nie zobaczyła.
Przez chwilę pomyślała, że zwariowała, jednak w tym samym momencie znów usłyszała jego głos.
-Proszę, proszę.... Emma bez swoich przyjaciół. W dodatku widocznie chce się rozchorować włażąc do zimnego jeziora...
- Czego chcesz i gdzie jesteś zaskrońcu?! - warknęła wyraźnie zdenerwowana dziewczyna.
-Może trochę grzeczniej? - zapytał Max wychodząc zza krzaków ze swoim drwiącym uśmieszkiem na ustach. - Wiesz... Znalazłem tu niedaleko w trawie jakiś telefon, straszny grat, zastanawiam się jak to w ogóle jeszcze działa.... Nie orientujesz się może czyj on jest?
Emma poczuła jak na jej twarzy pojawia się rumieniec złości kiedy Max pokazał jej telefon, który należał do niej. Była to nokia, jedna ze starszych modeli, ale Emma nie chciała jej jeszcze wymieniać na nowy telefon, bo była to jedna z niewielu rzeczy jakie jej zostały po rodzicach, którzy zginęli w pożarze dziesięć lat temu.
-Oddawaj to wredna, mała żmijo!!! - krzyknęła próbując wyrwać mu telefon z ręki, on jednak wciąż robił uniki i śmiał się coraz głośniej. Strasznie ją tym irytował. Wiedziała, że nie powinna tak reagować, ale nie mogła powstrzymać swojej złości na niego.
-Kurwa, Max! - Emma czuła, ze dłużej nie wytrzyma widoku tego jego uśmieszku. - Oddasz mi to wreszcie, czy będziesz mnie wkurwiał cały dzień?!
-Wow... - Max wyglądał jakby był w siódmym niebie widząc zdenerwowanie dziewczyny. - Nasza grzeczna i zawsze poukładana Emma tak brzydko się odzywa, bardzo nieładnie.
-Och, skończ już...
-Ooo, co to, to nie.... Bo widzisz... ja się dopiero rozkręcam
Patrzyła jak Max podchodzi do niej i z głupim uśmieszkiem oddaje jej telefon. Wzięła go on niego i właśnie miała zamiar odejść stamtąd , kiedy nagle poczuła, że chłopak łapie ją mocno za nadgarstek. Próbowała się wyrwać, ale on był od niej dużo silniejszy.
-Puszczaj mnie! - krzyczała cały czas, bezskutecznie próbując się wyrwać. - Puszczaj, słyszysz?! To boli....
Max pchnął dziewczynę tak mocno, że ta upadła z piskiem na ziemię. Zaraz potem chłopak usiadł na niej okrakiem. Zaczął błądzić palcami po ciele Dziewczyny, a ona wzdrygała się raz po raz i to nie koniecznie z zimna. W końcu jedna ręka chłopaka zaczęła się bawić piersią Emmy.
-Puść mnie!- dziewczyna znów próbowała się wyrwać i jak najszybciej uciec z tego miejsca, jednak i tym razem Max okazał się być za silny.
-Co... - drwił z niej, wyraźnie zadowolony z tego co robi.-Nie podoba ci się? Dużo dziewczyn oddało było wiele żeby być teraz na twoim miejscu.
-Mam to w dupie! Nie należę do do tych dziewczyn! PUŚĆ MNIE!!!- bała się, że on będzie chciał ją zgwałcić. Stwierdziła, że walka nie ma sensu, więc pozwalała mu robić co chce i tylko pojedyncze łzy wyznaczały ślady na jej policzkach.
Max musiał zauważyć łzy, bo nagle się podniósł i pomógł wstać zapłakanej dziewczynie. Popatrzyli sobie przez chwilę prosto w oczy. Wydawało jej się, że on chciał coś powiedzieć, jednak z tego zrezygnował i szybko ruszył w kierunku szkoły. Emma stała jeszcze chwilę zastanawiając się czemu jej odpuścił. Przecież widziała w jego oczach, że jest w stanie to zrobić, a jednak gdy zaczęła płakać puścił ją. Postanowiła, że pomyśli o tym później i wolnym krokiem ruszyła za chłopakiem.
-Puszczaj mnie! - krzyczała cały czas, bezskutecznie próbując się wyrwać. - Puszczaj, słyszysz?! To boli....
Max pchnął dziewczynę tak mocno, że ta upadła z piskiem na ziemię. Zaraz potem chłopak usiadł na niej okrakiem. Zaczął błądzić palcami po ciele Dziewczyny, a ona wzdrygała się raz po raz i to nie koniecznie z zimna. W końcu jedna ręka chłopaka zaczęła się bawić piersią Emmy.
-Puść mnie!- dziewczyna znów próbowała się wyrwać i jak najszybciej uciec z tego miejsca, jednak i tym razem Max okazał się być za silny.
-Co... - drwił z niej, wyraźnie zadowolony z tego co robi.-Nie podoba ci się? Dużo dziewczyn oddało było wiele żeby być teraz na twoim miejscu.
-Mam to w dupie! Nie należę do do tych dziewczyn! PUŚĆ MNIE!!!- bała się, że on będzie chciał ją zgwałcić. Stwierdziła, że walka nie ma sensu, więc pozwalała mu robić co chce i tylko pojedyncze łzy wyznaczały ślady na jej policzkach.
Max musiał zauważyć łzy, bo nagle się podniósł i pomógł wstać zapłakanej dziewczynie. Popatrzyli sobie przez chwilę prosto w oczy. Wydawało jej się, że on chciał coś powiedzieć, jednak z tego zrezygnował i szybko ruszył w kierunku szkoły. Emma stała jeszcze chwilę zastanawiając się czemu jej odpuścił. Przecież widziała w jego oczach, że jest w stanie to zrobić, a jednak gdy zaczęła płakać puścił ją. Postanowiła, że pomyśli o tym później i wolnym krokiem ruszyła za chłopakiem.
~*~
No... w końcu dodałam pierwszy rozdział. :) Sorry, że tak długo nie było nic, ale miałam małego lenia i problemy z lapkiem. Mam nadzieję, że się spodoba to opowiadanie. Ten rozdział, według, mnie, jest jednym z najnudniejszych, ale za jakiś czas wydarzy się coś ciekawego. :)
Pozdrawiam Devourer
Pozdrawiam Devourer
Uważam, że powinnaś napisać o czym jest ten blog :) Bo jak osoba chce go zacząć czytać to nie wie w jakiej jest tematyce :) Tak to, to nawet fajne :)
OdpowiedzUsuńMoże niedługo napiszę o czym to jest...
UsuńDzięki za radę :) Cieszę się, że się podoba