Po 20 minutach, wyszedł i bez zbędnych ceregieli położył się na łóżku, po czym od razu zasnął.
***
Kiedy Emma się obudziła, pierwszym co poczuła to ostry ból głowy. Skrzywiła się lekko wstając z łóżka. Popatrzyła na zegarek, było po 10. Brunetka jęknęła cicho, uświadamiając sobie, że właśnie przepadło jej śniadanie. Starając się nie myśleć za wiele, poszła do łazienki i wzięła długi prysznic. Kiedy przeglądała się w lustrze, zauważyła dość długie, ale płytkie rozcięcie na policzku. Zmarszczyła czoło zastanawiając się skąd ono się wzięło i wtedy zauważyła jeszcze jedną niepokojącą rzecz. Obok jej łóżka leżała czyjaś koszulka, podniosła ją i wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia. To była koszulka Maxa... W dodatku z plamą krwi. Lekko zdezorientowana dziewczyna usiadła na łóżku i myślała o tym, co się wczoraj wydarzyło.
W końcu przypomniała sobie jak Carter ją przyprowadził, w nocy, do pokoju i to jak zdenerwowana rozbiła jedną z butelek jakiegoś taniego alkoholu. Potem bawiła się jednym z kawałków szkła i tak rozcięła sobie policzek. Przypomniała sobie jeszcze, że Max był w jej pokoju i, że normalnie ze sobą rozmawiali, jednak nie mogła sobie więcej szczegółów.
Z westchnieniem wstała i ubrała się. Nagle przypomniała sobie, ze miała coś sprawdzić. Popatrzyła na sufit i po chwili znalazła to, czego szukała. Stanęła na biurku i przyjrzała się uważniej kwadratowi, który zauważyła wczoraj w nocy. Emm zaczęła się zastanawiać, do czego to może służyć. Po dłuższej chwili zrozumiała, że jest to wyjście na dach! Dziewczyna pisnęła z radości. Przez całe pięć lat, które tu mieszkała, marzyła o tym, żeby móc wyjść na dach. Teraz okazało się, że miała tę możliwość cały czas. Brunetka pchnęła klapę, która (o dziwo) ustąpiła z głośnym skrzypnięciem i wyjrzała przez otwór. Chłodny wiatr owionął jej twarz. Emma podciągnęła się na rękach i już po chwili stała na dachu. Szczęśliwsza niż kiedykolwiek zaczęła się przechadzać po całym zadaszeniu budynku. Po pewnym czasie wróciła do pokoju. Skrzywiła się kiedy zamykając klapę, ta głośno zaskrzypiała.
W końcu przypomniała sobie jak Carter ją przyprowadził, w nocy, do pokoju i to jak zdenerwowana rozbiła jedną z butelek jakiegoś taniego alkoholu. Potem bawiła się jednym z kawałków szkła i tak rozcięła sobie policzek. Przypomniała sobie jeszcze, że Max był w jej pokoju i, że normalnie ze sobą rozmawiali, jednak nie mogła sobie więcej szczegółów.
Z westchnieniem wstała i ubrała się. Nagle przypomniała sobie, ze miała coś sprawdzić. Popatrzyła na sufit i po chwili znalazła to, czego szukała. Stanęła na biurku i przyjrzała się uważniej kwadratowi, który zauważyła wczoraj w nocy. Emm zaczęła się zastanawiać, do czego to może służyć. Po dłuższej chwili zrozumiała, że jest to wyjście na dach! Dziewczyna pisnęła z radości. Przez całe pięć lat, które tu mieszkała, marzyła o tym, żeby móc wyjść na dach. Teraz okazało się, że miała tę możliwość cały czas. Brunetka pchnęła klapę, która (o dziwo) ustąpiła z głośnym skrzypnięciem i wyjrzała przez otwór. Chłodny wiatr owionął jej twarz. Emma podciągnęła się na rękach i już po chwili stała na dachu. Szczęśliwsza niż kiedykolwiek zaczęła się przechadzać po całym zadaszeniu budynku. Po pewnym czasie wróciła do pokoju. Skrzywiła się kiedy zamykając klapę, ta głośno zaskrzypiała.
***
Obudził się dość wcześnie. Na początku chciał iść pobiegać, ale w końcu zrezygnował. Leżał cały czas na łóżku i zastanawiał się, co teraz może robić Emma. Zważywszy an jej nocny stan, to pewnie jeszcze śpi. Uśmiechnął się lekko na wspomnienie widoku roześmianej Emmy w jego ramionach. Leżał tak jeszcze chwilę myśląc o brunetce, jednak po chwili zerwał się i z palcami wplecionymi we włosy zaczął nerwowo chodzić po pokoju.
-Kurwa, kurwa, kurwa... - mamrotał cały czas pod nosem. Był na zły na siebie za takie myśli. Przecież to jest Emma. Emma West, a on jej nienawidził. Zresztą, ona jego też nie. Nie wiedział, dlaczego tak bardzo się przejmują tą dziewczyną, ale wiedział jak to zmienić. Na jego twarzy powoli pojawił się chytry uśmiech, taki jaki zawsze miał kiedy miał jakiś plan dokuczenia komuś.
-Kurwa, kurwa, kurwa... - mamrotał cały czas pod nosem. Był na zły na siebie za takie myśli. Przecież to jest Emma. Emma West, a on jej nienawidził. Zresztą, ona jego też nie. Nie wiedział, dlaczego tak bardzo się przejmują tą dziewczyną, ale wiedział jak to zmienić. Na jego twarzy powoli pojawił się chytry uśmiech, taki jaki zawsze miał kiedy miał jakiś plan dokuczenia komuś.
***
-Emma!!! - usłyszała krzyk swojej przyjaciółki, która właśnie weszła do jej pokoju.
-Tu jestem! - odkrzyknęła i otworzyła drzwi jej tajnego pokoju. - Czemu tak się drzesz?
-Carter się o ciebie martwił, no ale sam nie mógł przyjść sprawdzić jak się czujesz, bo.. - urwała wytrzeszczając oczy na policzek Emm. - Mi, co ci się stało?!
Emma skrzywiła się nieznacznie, ale nic nie odpowiedziała. Przez chwilę chciała opowiedzieć Nice o tym, co się stało w nocy, ale w końcu zrezygnowała wyobrażając sobie reakcję przyjaciółki.
-Przecięłam się w nocy - odparła w końcu, lekceważąco machając ręką. - Możesz przekazać Carterowi i Rachel, że ze mną wszystko w porządku. Sama bym do nich poszła, ale z tego, co pamiętam, to ona wypiła więcej ode mnie, prawda?
-Noo... - Nika uśmiechnęła się na wspomnienie pijanej Rachel. - Dobra to pójdę im powiedzieć... Spotkamy się później?
-Tak, ale najpierw też muszę coś załatwić - Nika wyszła, Emma patrzyła chwile na drzwi, po czym włożyła stare trampki i też wyszła z pokoju, zabierając ze sobą koszulkę pewnego blondyna.
~*~
Przepraszam, że taki krótki i, że Maxa tak mało, ale wena pojawia się wtedy kiedy nie trzeba... :/
Dedykuję Chomewie <3 i wszystkim tym, którzy to czytają :D
Nie wiem kiedy następny rozdział, ale na pewno w czerwcu :P
Zajebisty rozdział. Szkoda,że taki krótki. Przestań się już na mnie fochać proszę. Czekam na kolejny rozdział,oby był jak najszybciej.Do następnego;)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Ci się podoba. :) Też mam nadzieję, że kolejny rozdział będzie jak najszybciej :P
UsuńElcia kiedy dodasz kolejny rozdział,bo już się nie mogę doczekać:)
UsuńChomewa jest baardzo zdowolona. ^-^ Tylko następny rozdział... Może być dłuższy? :) A tak poza tym, to to jest superaśne i pisz, pisz, pisz, bez przerwy, bo Chomewa jest spragniona CZYTAAAANIA... <3
OdpowiedzUsuńChomewa...